
Japońscy czy koreańscy turyści przyjeżdżając do Włoch lub Francji są zaopatrzenie w przewodniki kulinarne, które podpowiadają gdzie zjeść najlepsze potrawy regionalne, albo jakie pamiątki kulinarne przywieźć z podroży. Polska pozostaje dla nich gastronomiczną terra incognita. Jest szansa, że teraz to się zmieni dzięki książce kulinarnej Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek wydanej po japońsku, koreańsku i chińsku.
REKLAMA
„Polish Culinary Paths” to opowieść o historii kuchni polskiej i krótki przewodnik po charakterystycznych produktach. Całość została wzbogacona podaniami, legendami o potrawach i przysmakach, odwołaniami do literatury i sztuki oraz szesnastoma prostymi przepisami. Autorką jest Magdalena Tomaszewska-Bolałek – japonistka, badaczka zwyczajów żywieniowych, autorka książek: Tradycje kulinarne Japonii oraz Zwierzęta zodiaku w kulturze Japonii. Opracowuje i prowadzi warsztaty kulinarne i kursy z zakresu historii jedzenia czy obyczajów stołowych. Bada też różne aspekty kultur azjatyckich i publikuje na blogu Kuchniokracja . Projekt Polish Kulinary Paths przygotowała z myślą o mieszkańcach Japonii, Korei Płd. i Chin. My mamy nadzieję, że dzięki tej pozycji turyści z Dalekiego Wschodu rozsmakują się w polskiej kuchni. Autorka opowiedziała nam o kilku kilku ciekawostkach związanych z tą książką i różnicach w poszczególnych wersjach
Wydarzenia Kulinarne: Jak cudzoziemcy z Azji widzą Europęi i Polskę z perspektywy kulinarnej – co nas zaskoczy, a czego spodziewamy się w tym wizerunku?
Magdalena Tomaszewska-Blałek: Wszystko zależy od kraju. Francja, Włochy czy Wielka Brytania to państwa rozpoznawalne. Nawet przeciętny mieszkaniec Dalekiego Wschodu kojarzy kilka francuskich czy włoskich produktów spożywczych oraz dań (wina, desery, sery). Turyści przyjeżdżają tam uzbrojeni w liczne przewodniki kulinarno-turystyczne wyznaczające trasy zwiedzania. W tych publikacjach znajdziemy też szczegółowe informacje dotyczące tego, w jakie jadalne prezenty koniecznie trzeba się zaopatrzyć. W przypadku Europy Środkowej przegrywamy turystycznie z Czechami. Polska to kraj Chopina, ale o naszym jedzeniu z reguły Azjaci wiedzą bardzo mało. Często są zdziwieni, że kuchnia polska jest smaczna. Często też z braku informacji decydują się zjeść coś bezpieczniejszego, co jest im znane. Trudno zatem mówić o wizerunku kuchni polskiej.
WK: Jak myślisz, czy – i które – opowieści mogą być zaskakujące także dla Polaków?
MTB: Jesteśmy w fazie fascynacji kuchnią, która zaczyna się od samego gotowania. Potem, kiedy wychodzi nam to już dobrze zaczynamy się zastanawiać nad tym dlaczego jemy to co jemy i jaki wpływ ma to na nasze życie. Wszystko to, co dzieje się wokół jest pełne anegdot, legend, znaczenia symbolicznego. Jest wiele historii związanych z polskim jedzeniem, których nie są szerzej znane. Opowieść o wrocławskiej Bramie Kluskowej, czy anegdota dotycząca Mikołaja Kopernika i smarowania chleba masłem (w prawdzie jest mistyfikacją, ale od wielu lat żyjąca własnym życiem).
WK: Z jakimi mitami spotkamy się w książce?
MTB: W publikacji przytoczone zostało wiele opowieści i historii. Są wśród nich między innymi: ta o Baszcie Kaszanej, diabelskim pochodzeniu gorzałki, świętym od pierogów czy śliwce z Sechny. Czytelnicy dowiedzą się także dlaczego flądra jest taka brzydka i co łączy Jana III Sobieskiego z ziemniakami. Ponadto omówiona została symbolika takich produktów jak chleb, jajka czy owoce. Uzupełnieniem całości jest tłumaczenie wiersza Bolesława Leśmiana „W malinowym chruśniaku”.
WK: Gdzie są podobieństwa a gdzie różnice w poszczególnych kuchniach, które wpłynęły na zawartość książki?
MTB: Na Dalekim Wschodzie niezmiernie ważną rolę odgrywa przyroda, która od wieków była źródłem inspiracji w każdej dziedzinie życia. Stąd też w książce nie mogło zabraknąć pięknych polskich krajobrazów. Jeśli chodzi o same przepisy to nie ma wśród nich praktycznie dań z nabiałem. Według niektórych badaczy nawet 90% mieszkańców Dalekiego Wschodu ma jakąś formę nietolerancji laktozy. Dodatkowo w wielu miejscach nabiał jest drogi (przekonałam się o tym robiąc sernik w Pekinie). Przepisy zostały opracowane tak, by można było je łatwo przygotować, by składniki był dość dostępne w danym kraju i by końcowy efekt jak najbardziej trafił w gust Chińczyków, Koreańczyków i Japończyków. Każda z wersji trochę się jednak różni. Np. w chińskiej nie ma ani tatara, ani śledzi, a w japońskiej kompotu truskawkowego.
WK: Dziękujemy bardzo za rozmowę.
Wszystkie trzy wersje językowe dostępne są bezpłatnie w formie cyfrowej.
Wersja koreańska
Wersja japońska
Wersja chińska
Wersja koreańska
Wersja japońska
Wersja chińska
Natomiast wersje anglojęzyczną (w formie papierowej i e-booka) będzie można kupić już od kwietnia w Wydawnictwie Hanami
