
Góry Świętokrzyskie, chociaż pełne tajemnic do odkrycia, ciągle nie są częstym kierunkiem turystycznych, a już szczególnie podróży kulinarnych. Sami nie znamy ich bardzo dobrze, ot kilka stereotypów. Łysa Góra z sabatem czarownic, Oblęgorek Sienkiewicza, Jaskinia Raj i średniowieczne dymarki. Niewiele więcej potrafimy sobie przypomnieć wyrwani do odpowiedzi. A tymczasem w tym pięknym regionie można znaleźć dużo nieodkrytych atrakcji.
REKLAMA
Postanowiliśmy rozpocząć sezon naszych letnich podróży kulinarnych właśnie od tego regionu Polski. Na początek wybraliśmy zamek w Chęcinach.
Ta królewska twierdza, pomimo zniszczeń, nadal imponuje swoim dostojeństwem i z dumą góruje nad drogą z Kielc (Warszawy) do Krakowa. Na wyprawę tam właśnie namówili nas przyjaciele ze świętokrzyskiego Convivum Slow Food. Tej wiosny otworzyli u podnóża zamku sygnowaną ślimakiem restaurację Poziom Smaku szef kuchni Maks przygotowuje świetne dania dla tych, którzy lubią celebrować jedzenie bez pośpiechu. W zasadzie to proste połączenia, ale z dbałością o dobór składników. Hamburger z jagnięcymi kiełbaskami, świetny stek w towarzystwie sałat i pikantnego sosu i zupa z pieczonego kalafiorowa były bohaterami naszego obiadu.
Do tego świetne ciasta i lody od Consonni oraz soki z rodzinnej tłoczni - czego więcej oczekiwać?
Również u podnóża zamku swoje miejsce stworzyli warszawscy geolodzy. W Chęcinach powstało Europejskie Centrum Edukacji Geologicznej Uniwersytetu Warszawskiego.
Futurystyczna, ascetyczna architektura doskonale współgra z surowymi wapiennymi skałami góry zamkowej. To miejsce warte obejrzenie przed wspinaczką na zamek.
Spędziliśmy w Chęcinach dwa piękne czerwcowe dni. Kulminacją było śniadanie na zamku. Zapakowaliśmy do kosza chleb, sery z Wańczykówki, trochę warzyw, kawę i soki. Mozolnie wspięliśmy się całą czwórką na wysoką, średniowieczną wieżę. A tam nagrodą za wysiłek były fantastyczne widoki z panoramą ze szczytami Łysicy i Świętego Krzyża. Zjedliśmy spokojne niedzielne śniadanie (kolejni wchodzący na wieżę turyści wyraźnie nam zazdrościli pomysłu!), porozmawialiśmy z parą naszych przyjaciół i zatrzymywaliśmy w kadrach przepiękne widoki.
To dopiero początek lata i pierwsze śniadanie w tegorocznej kulinarnej podróży. Z tej przywieźliśmy jeszcze kosz płatków róż na domową konfiturę. Ciekawe gdzie zjemy kolejne...
