O autorze
Dorota Minta jest psychologiem klinicznym, pomagającym dzieciom i dorosłym z zaburzeniami odżywiania. Michał Bonarowski od lat pracuje w mediach i specjalizuje się w komunikacji nowoczesnych marek w Internecie. Łączy nas pasja kulinarna: lubimy uczestniczyć w ciekawych zdarzeniach z jedzeniem w roli głównej, poznawać doskonałe produkty i ich oryginalne smaki oraz stojących za nimi prawdziwych ludzi.
Lubimy spędzać czas z ludźmi ceniącymi dobry smak, kunszt rolników, producentów i kucharzy, cukierników, winiarzy. Od czasu do czasu zapraszamy przyjaciół do stołu i gotujemy dla nich dania, które właśnie odkryliśmy.
Dla ludzi tak jak my lubiących dobre smaki, powstał kalendarz imprez kulinarnych wartych odwiedzenia. Czekamy na Wasze maile: kontakt@wydarzeniakulinarne.pl

Podziel się posiłkiem - na święta

Od impulsowego odruchu po akcję, do której dołączyło kilkadziesiąt nieznajomych osób. - W te Święta podziel się bożonarodzeniowymi przysmakami nie tylko z najbliższymi, ale też osobami, które naprawdę ich potrzebują - zachęca Maria Skołożyńska, inicjatorka akcji “Podziel się posiłkiem z Bezdomnymi”


Wydarzenia Kulinarne: Zaczęło się nie od Bożego Narodzenia, a od Wielkiej Nocy?


MARIA SKOŁOŻYŃSKA:
Tak, rok temu. Kupowałam kwiaty pod warszawską Halą Mirowską dla mojej mamy i babć. Gdy wsiadałam do samochodu, zaczepił mnie bezdomny z pytaniem czy mogłabym mu dać dwa złote. Odpowiedziałam, że zamiast dawać mu pieniądze, mogę mu kupić jedzenie. Poszliśmy do spożywczego, a tam ten mężczyzna wyznał mi, że jego największym jedzeniowym marzeniem są jajka na twardo. A przecież on nie może sam sobie ugotować jajek, nawet gdybym mu je kupiła. Zdecydowałam więc, że pojadę do domu, ugotuję te jajka i przywiozę mu po kilku godzinach. Umówiliśmy się na konkretną godzinę i wróciłam do domu. Tam, na stole mojej babci stało mnóstwo pięknie udekorowanych dań. Dań, których na pewno nie bylibyśmy w stanie zjeść. I naszła mnie myśl. A co gdyby napisać do znajomych na Facebooku, że odbiorę od nich po świętach jedzenie, którego oni nie są już w stanie “przejeść” i zawiozę potem to jedzenie do bezdomnych? Jak pomyślałam tak zrobiłam. Spodziewałam się kilku telefonów. Zakładałam, że jak nawet kilka osób zadzwoni to będzie duży sukces. Absolutnie, w najśmielszych marzeniach nie spodziewałam się takiego odzewu.

Zainteresowało się więcej osób?


W życiu się tego nie spodziewałam. W niedzielę, kładąc się spać było zaledwie - choć dla mnie to było “aż” - dziewięć udostępnień mojego fejsbukowego posta. Gdy wstałam, było ich już 200, a pod koniec Lanego Poniedziałku dobiło do 500. Rozdzwonił się telefon. Dzwoniono z całej Warszawy. Dostałam też telefony z innych miast z pytaniem czy mam możliwość załatwić transport do lokalnej jadłodajni np. W Krakowie.

I co zrobiłaś?

Poleciłam kontakt z lokalnymi schroniskami dla bezdomnych i zaczęłam się zastanawiać jak mogę bardziej rozkręcić

Przy okazji kolejnych świąt.

Przyszło Boże Narodzenie. I wydarzyło się coś niesamowitego. Akcja nabrała jeszcze większego rozmachu. Tym razem utworzyłam wydarzenie na fejsbuku. Poprosiłam przyjaciółkę graficzkę, Gabę Jordan, żeby zaprojektowała ilustrację do wydarzenia i napisałam podobny odzew, co za pierwszym razem. Na fejsbuku zapisało się 2 tysiące osób. Przez 5 dni po Świętach codziennie dzwonili ludzie. Miałam już kilka telefonów przed Świętami z pytaniem czy organizuję podobną akcję, co na Wielkanoc. Ludziom pozostawało jedzenie po firmowych “śledzikach”. Nie wiedziałam co zrobić z taką ilością jedzenia, szczególnie, że to już nie były pojedyncze posiłki tylko cała masa sałatek, surówek, ciast, mięs i dań rybnych. Wtedy mój tata dał mi znać, że zna jedno hospicjum na Mokotowie [dzielnica Warszawy - przyp. red.], gdzie znajduje się też Jadłodajnia dla Bezdomnych. Odezwałam się tam i okazało się, że codziennie od 9 do 22 mogę zwozić tam nieograniczone ilości jedzenia.

Sama po to jedzenie jeździłaś?



Po Gwiazdce zrozumiałam, że sama na pewno nie dam rady pojechać w tyle miejsc. Znowu odezwałam się do znajomych na Facebooku z pytaniem, czy ktoś nie ma trochę czasu po Świętach i samochodu. Zaproponowałam, że w razie czego zapłacę za benzynę, ale nikt o to nie prosił. Łącznie około 20 osób przez sześć dni po świętach jeździło od domu do domu, zbierało jedzenie i zawoziło do jadłodajni przy Hospicjum im. Św. Krzyża na Magazynowej 14 w Warszawie. W większości to nie byli nawet moi znajomi. Były to osoby, które przeczytały mój odzew na wydarzeniu i same zaproponowały pomoc. Coś wspaniałego. Zwariowałam z radości…

I wtedy tematem zainteresowały się media?


Jeszcze na Wielkanoc zrobiłam mały materiał z dziennikarzem radiowej Trójki, ale to było tylko jedno radio, więc nie było dużego odzewu po emisji. Za to po Gwiazdce, w tak zwanym międzyczasie, a nie wiem kiedy to było dokładnie, bo to był szalony czas, odezwali się dziennikarze “Wyborczej”, RDC, Radia Zet, “Kuriera Warszawskiego’ i tak dalej.

Duże zainteresowanie.

Ogromne! Jednego dnia zrobiłam siedem wywiadów! Ja wtedy jeszcze nie zajmowałam się dziennikarstwem, więc taki dzień to dla mnie było ogromne wydarzenie. Byłam bardzo szczęśliwa, ale też wiedziałam, że to znaczy, że teraz nie mogę tego zepsuć. Wiedziałam, że jak dowie się o tym - potencjalnie - cała Polska, to muszę się bardzo postarać.

I przyszła Wielkanoc.


Tak, i Wielkanoc przyniosła ogromne zmiany. Chwilę wcześniej rzuciłam szkołę aktorską i miałam więcej czasu na organizację. Zadzwoniłam do około 100 jadłodajni w 40 największych miastach i miejscowościach w całej Polsce i zapytałam czy mogę zachęcać mieszkańców do przywożenia do nich jedzenia.

Nie wszyscy się na to zgadzali.

Tak. Finalnie mamy zgodę od około 20 jadłodajni w 17 miastach: Od Szczecina po Rzeszów i od Sopotu po Kraków.

Właściciele jadłodajni dla bezdomnych bali się, że jedzenie będzie nieświeże?

Tak, to było ich główne zmartwienie. Tym bardziej w tych placówkach, które zgodziły się z nami współpracować, musimy bardzo stanowczo informować o zasadach, wedle których oddawać można jedzenie.

Te zasady to?

Przede wszystkim zanim oddamy jedzenie bezdomnym, zastanówmy się czy w naszej okolicy nie ma kogoś, kto jest głodny. Może sąsiedzi, pani, która w okolicy sprzedaje tulipany albo właśnie jakiś bezdomny. Jeśli o nikim takim nic nie wiemy to spakujmy jedzenie i zadzwońmy do nas. Zasadniczo prosimy o oddawanie świeżego jedzenia. Jakie to jest świeże? Takie, co do którego nie mamy wątpliwości, że moglibyśmy je dać następnego dnia naszym dzieciom czy naszym ukochanym osobom.

Jaką muszę mieć ilość jedzenia, żebyście przyjechali do mnie do domu i zawieźli jedzenie do jadłodajni?

Zasada jest prosta. Jeśli masz jedną porcję jedzenia - jeden posiłek, to to wystarczy. Bo to oznacza, że jedna bezdomna osoba następnego dnia zje obiad.

Przyjmujecie wszystko? Ciasta, ryby, sałatki?


Tak. Wszystko, co zostało z Wigilii. Ryby po grecku, kapustę, barszcz, karpia, sałatkę jarzynową, makowca, sernik, ale też jedzenie niekoniecznie świąteczne, słowem: wszystko, co następnego dnia będzie nadawało się do zjedzenia.

Wiesz co jest najpiękniejsze w tej akcji? Że oprócz osób takich jak ja i ty, które nie narzekają na brak jedzenia na stole, są też ludzie tacy jak dwie młode dziewczyny, jedna zadzwoniła na pierwszą Wielkanoc a druga w zeszłe Święta. Obie zadzwoniły do mnie z informacją, że mają jedzenie. Dopiero jak do nich dojechałam to zorientowałam się, że im wcale się nie przelewa. Że im też czasami po prostu brakuje pieniędzy na chleb. To nie żarty, one naprawdę, mimo życia na skraju ubóstwa same chcą pomagać. Bo teraz akurat mają za dużo. I pytają mnie na koniec czy jeśli im zabraknie jedzenia, to będą mogły do mnie zadzwonić i poprosić o coś na obiad. Takich historii się nie zapomina. Dla takich historii się żyje. Ile mogą zmienić jajka na twardo...

Jak możemy się z Tobą skontaktować?

Najlepiej przez naszą stronę internetową Podziel się ale można też dzwonić do mnie czyli pod numer 603 835 003. Tylko i tak jak zadzwonisz to wyślę Cię do króciutkiego formularza na stronę. Tam zbieramy informację w jakich dzielnicach potrzebny jest kurier a następnie tę listę wysyłam kierowcom-wolontariuszom, którzy wybierają adresy i odbierają jedzenie. Do tej pory kierowców mieliśmy tylko w Warszawie a w reszcie miast zachęcaliśmy do samodzielnego zawiezienia jedzenia, ale jeśli tylko znajdą się wolontariusze poza Warszawą to też na pewno będziemy odbierać jedzenie. Wszystkie informacje na bieżąco publikuję też na wydarzeniu na Facebooku pod nazwą “Podziel się Posiłkiem z Bezdomnymi - Grudzień 2016”
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
SAP 0 0Od personalizacji adidasów do zatrzymania powodzi. Oto jak transformacja cyfrowa zmienia nasze życie
0 010 godzin czekał na żonę, która poszła do dentysty. Musiała interweniować Straż Miejska
POLECAMY 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
MamaDu 0 0"Moja córka żyła 70 minut". Gest mamy po śmierci dziecka poruszył ludzi na całym świecie
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
0 0Technika sprzed 5 tys. lat pomoże ci popełnić mniej błędów. Mnisi mieli rację
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!