
Są takie książki, które nigdy nie powinny się ukazać. Jedną z nich jest właśnie "Szminka na koszuli" – największa porażka wydawnicza od lat.
REKLAMA
Wydaje mi się, że autorzy tej infantylnej bajeczki dla niezbyt lotnych gimnazjalistów przeczytali zbyt dużo dzieł Paula Coelho. Infantylne nazewnictwo ("droga Koszula", "piękna Szminko"), żenujące wnioski i banały, które wprost wylewają się z tej pozycji zwyczajnie porażają.
Porażają oraz przygnębiają – okazuje się, że książkę może wydać naprawdę każdy, jednak zdecydowanie nie każdy powinien. Niektórzy powinni dostać dożywotni zakaz pisania czegokolwiek poza własnym blogiem, który szczęśliwie można zablokować w swojej przeglądarce.
Każdy temat w tej broszurce dzieli się na tradycyjny podział kobieta – mężczyzna, którzy rozwiązują swoje problemy w stylu "czy opalanie jest sexy". Podział jest klasyczny i "modny", czyli kobieta – twarda, silna, racjonalna istota, mężczyzna – ten słabszy, romantyczny, zagubiony. Grochola byłaby wniebowzięta!
"Patrzysz na niego. Jest idealny. Wysoki, przystojny. I to jego umięśnione ciało, niby schowane pod koszulką, jednak tak przyciągające Twój wzrok. Przyglądasz się mu uważnie. Nagle on patrzy na Ciebie. Miły dreszcz przechodzi po Twoim ciele. On uśmiecha się do Ciebie, a kolana Ci miękną." Czy to tekst z pamiętnika 12–letniej fanki MTV? Nie moi drodzy, to bohaterka Szminka zaczyna kolejny rezolutny temat "czy ładni mają lepiej?", który jest zilustrowany okładką filmu na poziomie autorów książki i bloga, "Legalną blondynką".
Może być gorzej? Oczywiście! W poście "Mówią, że przyjaźń męska potrafi przetrwać wiele...." (ile tych kropek?!) pan Koszula tłumaczy: "Trudna sprawa. Przytoczę tutaj jeden fakt, mężczyzna heteroseksualny ma dwa podejścia. Pierwsze, celuje w inną dziurkę, drugie, jak lesbijki to nie ma problemu." Niespecjalnie rozumiem wypowiedź tej postaci.
Trudno zrozumieć sens wydawania takiej pozycji. Jesteśmy w stanie pojąć za to ukrywanie tożsamości przez autorów – nawet osoba z ciężkimi wahaniami nastrojów z pewnością schowałaby się pod jakimś równie rezolutnym pseudonimem.