
Shabazz Palaces oraz Charles Bradley and his Extraordinaires to dwa wielkie odkrycia OFF Festiwalu. Black power!
REKLAMA
Shabazz Palaces to hip-hopowy kolektyw z Seattle, z Ishmaelem Butlerem i pierwszy hip-hopowy zespół w satjni legendarnej wytwórni Sub Pop. Retrofuturyzm, "Jądro ciemności", plemienne bębny, dźwięki kalimby zmieszane z niepokojącym brzmieniem syntezatora i seksapil Kanye Westa. Noirowy, pokręcony hip-hop, który wsysa jak czarna dziura.
Wczoraj na czas koncertu Charlesa Bradleya, do żywych powrócił James Brown. Było tak funkowo, że aż nieprzyzwoicie - jakbyśmy nagle przenieśli się w lata 70. do dusznego klubu z podświetlaną podłogą. Nie bez powodu Bradley nazywany jest "Screaming Eagle of Soul" i nakrzyczał się rzeczywiście sporo. Jak na orła jest jednak bardzo milusiński - swój występ zakończył kilkuminutowym przytulaniem ludzi stojących w pierwszym rzędzie.