
Multiinstumentalistka, performerka, twórczyni instalacji oraz przede wszystkim wokalistka wraca po trzech latach z płytą "The Haunted Man". I nie zawodzi.
REKLAMA
W 2010 w jednym z wywiadów powiedziała, że musi odpocząć od muzyki i potrzebuje więcej czasu na stworzenie nowego albumu. Fani byli załamani, urodzona w Pakistanie Natasha Khan dla wielu nową, lepszą, świeższą Kate Bush, z którą trudno było się rozstać. Polacy mogli poznać lepiej magię Khan podczas jej tegorocznego koncertu na Opener Festival.
"The Haunted Man" nie zawodzi. Fani Bat For Lashes nie zawiodą się tekstami i muzyką. Khan trzyma wysoki poziom, który narzuciła sobie na początku kariery. Wokalistka wzorem innych muzyków już wcześniej udostępniła odsłuch części piosenek w sieci, dzięki czemu takie utwory jak "Laura" czy "Marilyn" już jakiś czas temu można usłyszeć w iPodach fanów. Odsłuchanie całej płyty od początku do końca zmienia jednak jej charakter. Widać, że to coś więcej niż zbiór dobrych dźwięków i niegłupich tekstów. Spójność i wyważenie oraz niezwykła elegancja "The Haunted Man" stawiają Khan w czołówce wokalistek. Biegnijcie do sklepów!