O sztuce i seksualności inauguruje dla nas swoje teksty Aga Dellfina Dellert

REKLAMA
Erotyka czy pornografia?
Akt czy wulgarna nagość?
Zmysłowość czy obsceniczność?
Oczywiście nie tylko w kontekście sztuki, są to pytania o osobiste granice, warunkowane naszymi doświadczeniami, wychowaniem i normami kulturowo-społecznymi, którymi przesiąknęliśmy.
Inaugurując cykl artykułów na temat motywów seksualnych w sztuce, chcę serdecznie podziękować Fundacji za możliwość, którą mi stworzyła, oraz napisać parę słów wstępu.
Nie można przecenić roli seksualności w dziejach ludzkości, a jak wiadomo misją artysty od zawsze, było dokumentowanie i komentowanie tego, co w ludziach i czasach, w których żyli, najistotniejsze. Z tego powodu relacja między sztuką a seksualnością jest jedną z najdłuższych, najciekawszych i najbardziej namiętnych w historii. Dlatego, moim zdaniem, warta jest poświęcenia jej nieco uwagi.
Nieraz wrzały gorące dyskusje na temat skandalicznych i bezwstydnych prac artystów, które swoją niecenzuralną formą bądź treścią kłuły w oczy stojących na straży moralności bigotów (co nie powstrzymywało ich od kolekcjonowania tychże). To, czego jednak owym artystom odmówić nie można, mimo iż ich cnota poddawana była wielokrotnie w wątpliwość, to ich wpływu na kształtowanie się opinii publicznej oraz poszerzanie granic tolerancji, czyli seksualnych praw człowieka, niezbędnych do pełnego rozwoju społeczeństw i jednostek. To artyści dzięki swojej wnikliwości i nonkonformistycznej naturze często przekraczali obowiązujące normy estetyczno-etyczne, bezpruderyjnie pokazując światu to, co większość skrywała w zakamarkach swoich umysłów i sypialni. To dzięki ich dziełom mamy okazję głębiej przyjrzeć się naszej naturze, popędom, rządzom i fascynacjom.
Tak jak niezaprzeczalnie gusta nie podlegają dyskusji, tak nic co ludzkie nie powinno być nam obce. Smak w przypadku seksualności to indywidualna, płynna i często trudno uchwytna granica pomiędzy wolnością a godnością, przyjemnością a moralnością, sacrum a profanum. Jednak tym, co moim zdaniem odróżnia sztukę erotyczną od zwykłej golizny jest poziom sublimacji, głębia oraz intencje, w tym wypadku twórcy. I tak długo jak ta sztuka pobudza wyobraźnię, zmysły, myśli i emocje, tak długo warto jej się przyjrzeć z bliska.
Na koniec pragnę zaznaczyć, że moją intencją zdecydowanie nie jest ani szokowanie ani ocenianie. Przez sztukę chcę kawałek po kawałku odkrywać świat, a właściwie wszechświat złożonej i fascynującej seksualności ludzkiej we wszystkich jej barwach, detalach i wymiarach. Żyjemy w czasach, w których widok przemocy jest na porządku dziennym, a jakiekolwiek przejawy seksualności budzą zmieszanie i kontrowersje, kojarząc się z nieczystością i wstydem. A przecież te same obszary mózgu, które odpowiedzialne są za myślenie o zemście odpowiadają również za przyjemność (również seksualną).
Chciałabym dożyć czasów, w których to właśnie ona będzie głównym stymulantem w relacjach międzyludzkich, czego również państwu życzę.