W naszym ulubionym sklepiku już od kilku dni pojawia się świeży jarmuż i korzystamy z tego faktu, kiedy tylko możemy. Na razie jest na zapisy, bo zbiera go się niewiele, a każdy kto miał jarmuż w ogrodzie wie, że zbyt intensywne obcinanie młodych listków powoduje, że roślina nie rośnie potem dobrze. Szczęśliwie wykazaliśmy się zapobiegliwością i złożyliśmy zapis na to zielone cudo. Trochę przypomniały nam się dawne (słusznie minione) czasy, kiedy trzeba było zapisywać się w kolejce na pralkę, lodówkę czy cytrusy. Ale co tam, skoro dzięki temu mogliśmy dzisiaj zajadać się jarmużową sałatką.

REKLAMA
Jarmuż lubimy pod różnymi postaciami, chociaż przekonaliśmy się do niego stosunkowo niedawno. Roślinę tę zalicza się często do tzw. superfoods, czyli pokarmów, dostarczających wielu składników odżywczych i mających niezwykle korzystny wpływ na organizm. Nie ma w tym zresztą przesady, bo jarmuż zawiera mnóstwo chlorofilu, który działa antyoksydacyjne, a więc ogranicza ilość wolnych rodników; jest doskonałym źródłem witamin A, B kompleks i C (najwięcej gdy jedzony jest na surowo); dostarcza nam karotenu, a także luteinę, magnez, żelazo, wapń oraz błonnik. Dzięki swym właściwościom, jarmuż zalecany jest w kuracjach odchudzających, a także jako ważny składnik diety zapobiegającej chorobom skóry. Warto jednak wiedzieć, że jarmuż zawiera goitrogeny (trudne słowo), które spowalniają wchłanianie jodu, zatem jedzenie surowego (gotowany traci te właściwości) jarmużu trzy razy dziennie może nie spodobać się naszej tarczycy. Podobnie jak rabarbar, jarmuż zawiera również szczawiany i z jedzeniem jego powinny uważać osoby cierpiące na kamienie nerkowe.
Warzywo to gości na stałe w naszej kuchni nie tylko z racji swych odżywczy właściwości, ale także doskonałego smaku i wielorakich zastosowań. Można go smażyć, dusić, gotować, jeść na surowo, dodawać do koktajli warzywnych, czy wreszcie robić z niego doskonałe, domowe chipsy. Oczywiście, jak z każdym warzywem – im jarmuż młodszy tym lepszy i delikatniejszy. Dlatego surowo najchętniej jadamy go na początku sezonu, choć nawet wtedy usuwamy grubsze części nieco łykowatych łodyżek. Naszą ulubioną, sałatkową wersją tego warzywa jest jarmuż gotowany na parze, dodawany do sałaty i skropiony odrobiną winegretu. Z okazji rozpoczęcia jarmużowego sezonu, dzisiaj jednak zaserwowaliśmy sobie sałatkę głównie na jarmużu opartą, choć charakteru nadały jej także listki młodego mangolda (także nowalijka), suszone pomidory, oraz prażone orzechy pinii.
Składniki:
½ kg jarmużu
Mały słoiczek suszonych, zalanych oliwą pomidorów
Garść liści mangolda (inaczej burakiem liściowym zwany)
Garść kiełków brokułów
1 ząbek czosnku
Odrobina świeżo startego, czarnego pieprzu
Kilka łyżek oliwy, może być oliwa, ze słoiczka z pomidorami
Kilka posiekanych listków mięty
Garść uprażonych na kolor złoty orzechów pinii
Przygotowanie:
Jarmuż myjemy pod bieżącą wodą i gotujemy na parze, ewentualnie wrzucamy na kilka sekund do wrzątku, a następnie odcedzamy i wystudzamy. Ostrym nożem usuwamy najgrubsze części jarmużowych łodyżek. Pomidory kroimy w paski. Wyciskamy czosnek do oliwy, doprawiamy pieprzem i mieszamy. W misce do sałaty łączymy wszystkie składniki sałatki, mieszamy i posypujemy orzeszkami pinii.