
W naszym ulubionym sklepiku już od kilku dni pojawia się świeży jarmuż i korzystamy z tego faktu, kiedy tylko możemy. Na razie jest na zapisy, bo zbiera go się niewiele, a każdy kto miał jarmuż w ogrodzie wie, że zbyt intensywne obcinanie młodych listków powoduje, że roślina nie rośnie potem dobrze. Szczęśliwie wykazaliśmy się zapobiegliwością i złożyliśmy zapis na to zielone cudo. Trochę przypomniały nam się dawne (słusznie minione) czasy, kiedy trzeba było zapisywać się w kolejce na pralkę, lodówkę czy cytrusy. Ale co tam, skoro dzięki temu mogliśmy dzisiaj zajadać się jarmużową sałatką.
Mały słoiczek suszonych, zalanych oliwą pomidorów
Garść liści mangolda (inaczej burakiem liściowym zwany)
Garść kiełków brokułów
1 ząbek czosnku
Odrobina świeżo startego, czarnego pieprzu
Kilka łyżek oliwy, może być oliwa, ze słoiczka z pomidorami
Kilka posiekanych listków mięty
Garść uprażonych na kolor złoty orzechów pinii
