
No i mamy wyborczą ciszę. Nie możemy więc ani słowa napisać o naszych politycznych sympatiach lub antypatiach. Nie wolno nam wspomnieć o najrozmaitszych głupotach, które różne niebezpiecznie nadmuchane persony opowiadały. Ba, nie możemy podobno nawet polubić profilu jakiegoś polityka, bo naruszałoby to ciszę wyborczą, co wiązałoby się z grzywną (nie to, żebyśmy odczuwali jakąś nieprzepartą potrzebę polubienia profilu jakiegoś polityka, ale zakaz jest zakazem). Właściwie to nawet dobrze się składa, bo chcieliśmy napisać o naszym kolejnym pomyśle na dressing do sałaty. Temat chyba ciszy wyborczej nie łamie, bo – w przeciwieństwie do kiełbasy – o zakazywaniu sałaty wyborczej nic nam nie wiadomo.
Garść endywii
Garść mangolda
Garść kiełków brokuła
Garść łuskanych, uprażonych orzechów włoskich
6 łyżek oleju z orzechów włoskich (tłoczonego na zimno)
2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
1 ząbek młodego czosnku
1 łyżeczka musztardy francuskiej
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka startej, gorzkiej czekolady (min. 85%)
