Pierwsza nagroda w naszym konkursie – praca pani Aleksandry Kocjan-Dziatłowicz – panna cotta
Pierwsza nagroda w naszym konkursie – praca pani Aleksandry Kocjan-Dziatłowicz – panna cotta

No i minęło 25 lat od wyborów 4 czerwca 1989 roku. Miłośnicy jedzenia mogą tego dnia spokojnie wychylić lampkę szampana, bo dzięki zmianom, które w Polsce zaszły możemy rozpieszczać nasze podniebienia smakami, o jakich wcześniej można było tylko pomarzyć. Żeby ten dzień uczcić, ogłosiliśmy specjalny konkurs na danie biało-czerwone wśród naszych fanów na Facebook’u. Okazuje się, że miłośnicy kuchni czują się wyjątkowo dobrze w stylistyce barw narodowych, bo otrzymaliśmy całe mnóstwo ciekawych pomysłów. Przeważającą części nadesłanych prac stanowiły wyrafinowane desery, a więc 25 lat wolności jakoś słodko się wszystkim kojarzy.

REKLAMA
To prawda, że nie zawsze słodko bywało, a czasem trzeba było solidnie się pomęczyć, ale kiedy przypominamy sobie nasze menu przed rokiem 1989, ciężko nie docenić zmian, które w Polsce zaszły. I nie mamy tylko na myśli dostępności produktów w sklepach, choć porównanie pustych półek okraszonych nieśmiertelnym octem z obecną obfitością smaków, kolorów i zapachów nie pozostawia żadnych wątpliwości. Na dobre wyszło nam także otwarcie się na świat (nie tylko kulinarne zresztą), dzięki któremu poznaliśmy tajniki kuchni innych, często bardzo egzotycznych, krajów.
Praktycznie w oka mgnieniu (bo 25 lat w perspektywie historycznej to niewiele) ze społeczeństwa, któremu ryba kojarzyła się ze śledziem i karpiem (oczywiście, oba do wystania w kolejce), staliśmy się miłośnikami sushi, smakoszami krewetek w sosie słodko-kwaśnym i wielbicielami łososia pod każdą możliwą postacią. W kraju, w którym królował krupnik i grochówka (niczego zresztą zupki, jeśli dobrze zrobione), staliśmy się smakoszami tajskich zup o charakterystycznym smaku kokosa i trawy cytrynowej, jadamy bałkański tarator i hiszpańskie gazpacho, a gdy przyjdzie nam ochota na coś wyjątkowego nie stronimy od marsylskiej bouillabaisee. Kiedy chcemy coś przyprawić, do wyboru nie mamy już tylko zacną sól z Wieliczki, ale sól z morza martwego, sól himalajską (w kolorze białym i różowym), nie mówiąc już o całych alejkach przypraw, których nazw nie potrafilibyśmy wcześniej nawet wymówić. Nawet nieszczęsny ocet zmienił się nie do poznania. Przygotowując dressing to sałaty, musimy teraz wybierać na przykład między octem balsamicznym z Modeny dojrzewającym w drewnianych beczkach albo octem jabłkowym z ekologicznego gospodarstwa na Kujawach.
Oczywiście, zawsze znajdą się malkontenci, który z marsem na twarzy (dlaczego oni są zawsze tacy smutni?) będą udowadniać, że nie tak być miało, że to wszystko lipa, oszustwo, że plusy ujemne przewyższają plusy dodatnie. Ale w tak radosnym dniu nie będziemy się tym przejmować i jako miłośnicy dobrej kuchni bez wahania wychylimy dzisiaj kieliszek szampana za te 25 lat.
A tu znajdziecie zdjęcia potraw biało-czerwonych, które zwyciężyły w naszym konkursie - link