
Zajadamy się wprost młodą marchewką. Jest taka delikatna i słodka, że – choć jak najbardziej warzywna – wcale jak warzywo nie smakuje. Podobno dawno temu, na szlacheckich dworach jadano młode warzywa po posiłkach w charakterze deseru. Było to jeszcze w wczasach, gdy cukier był rarytasem i nie wylewały się zewsząd batoniki, draże, cukierki, galaretki, lizaki i inne najrozmaitsze słodziki. Do dosładzania cierpkiej żurawiny wykorzystywano wtedy tańsze od cukru, słodkie gruszki (kombinacja zresztą wyśmienita, którą sami stosujemy), zaś sam cukier był podawany jedynie w wyjątkowych okazjach i tylko w bogatych domach. Postanowiliśmy zatem, jako – było nie było – potomkowie dzielnych, bezcukrowych Sarmatów, spróbować wykorzystać słodkie młode marchewki do przyrządzenia naszego ulubionego sernika.
8 jajek
½ szklanki cukru trzcinowego
200 g masła
150 g płatków migdałowych
4 młode marchewki
2 łyżki mąki ryżowej
2 łyżki maki ziemniaczanej
kilka kropel zapachu waniliowego
