
Zostaliśmy delikatnie napomniani przez jednego z naszych czytelników. No, może od razu nie napomniani, ale subtelnie ukierunkowani. Czytelnik nasz mianowicie zauważył, że w najrozmaitszych blogach kulinarnych roi się od wymyślnych potraw i ingrediencji, zaś coraz mniej kuchni domowej, babcinej, jaka ongiś bywała. Faktycznie, kto bez winy, niechaj pierwszy sięgnie po kamień. W naszych przepisach czasem zapachnie kardamonem, niekiedy da się poczuć charakterystyczny smak fenkułu, zaś źródłem białka, zamiast swojskiego schaboszczaka, bywa – nie bójmy się tego słowa – quinoa. Wyczuleni na głos opinii publicznej (ostatnimi czasy lepiej być wyczulonym, bo a nuż ktoś poczuje się urażony albo przykro mu będzie), nadrabiamy zaległości i pieczemy babciną tartę morelową.
Cukier do smaku
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu (opcjonalnie)
Odrobina startej gałki muszkatowej
100 ml syropu z pigwy
1 łyżeczka żelatyny lub agaru
Cukier puder do posypania tarty
230 g mąki pszennej
150 g masła
1 żółtko
Cukier
Odrobina zimnej wody i soli
