Na naszych sklepowych półkach, oprócz obfitości regionalnych, niepasteryzowanych piw, należne mu miejsce zdobywa cydr. I nie mamy tu na myśli słodzonych, pasteryzowanych i doprawianych siarczynami oranżadek jabłkowych, które pojawiły się w supermarketach, ale tradycyjnie robiony, sfermentowany jabłkowy sok. Tradycyjny cydr, jaki można kupić, pochodzi niestety głównie z małych zagranicznych wytwórni, ale nasi lokalni producenci także dzielnie pracują nad poszerzeniem dystrybucji i przy odrobinie wysiłku cydrowy patriota może napić się tego smakowitego trunku robionego w naszym kraju, jakby nie było jabłkowym potentatem będącym.

REKLAMA
Cydr doskonale nadaje się na upały. Szczególnie gdy lekko schłodzony (nie radzimy dodawać lodu i chłodzić zbyt intensywnie, bo to tylko zabija smak) doskonale gasi pragnienie, tym bardziej, że bywa delikatnie musujący. Ten sfermentowany sok jabłkowy nie tylko znakomicie orzeźwia swą słodkawo-goryczkową nutą, ale jest także delikatniejszy w smaku niż piwo, którego spożywanie może skutkować pewną ociężałością. Cydr jest również bezpieczny dla osób, które nie tolerują glutenu, bo – w przeciwieństwie do większości piw – nie ma w nim produktów pochodzących ze zbóż. Dodatkowo, co ważne dla kierowców lub abstynentów, doskonały cydr można kupić również w wersji bezalkoholowej.
Dzięki swemu jabłkowemu aromatowi i smakowi, cydr doskonale sprawdza się w kuchni jako dodatek do potraw. Można go stosować do deserów (świetnie komponuje się na przykład z lodami), Brytyjczycy robią z nim pyszny chlebek, znakomicie pasuje także jako dodatek do mleka, w którym gotujemy ryż na słodko (potem tylko dodać tarte jabłka, trochę cynamonu, kardamonu , odrobinę cukru i lekki obiad gotowy). Dzisiaj jednak wypróbowaliśmy cydr, przygotowując jedno z naszych ulubionych śródziemnomorskich dań – paprykę faszerowaną ryżem. Danie to, podobnie jak cydr, nieodmiennie z upalnymi dniami nam się kojarzy, może dlatego, że po raz pierwszy mieliśmy okazję kosztować tego smakołyku na spalonym słońcem południu Krety, gdzie – gdy wieczór przyniósł chwilę wytchnienia od upału – raczyliśmy się nim, popijając mocno schłodzoną retsiną. Nasz cydrowy farsz do papryczek, prócz ostrości przypraw i warzyw, z którymi się gotował, nabrał dodatkowo słodkawo-jabłkowego posmaku, co nadało naszemu daniu pewnej zaskakującej świeżości. Oczywiście, zamiast retsiny podaliśmy do naszych papryczek szklaneczkę cydru.
Składniki:
6 średnich czerwonych papryk
1 cebula cukrowa
1 dojrzały pomidor malinowy
4 ząbki czosnku
Garść posiekanego, świeżego oregano
Garść posiekanego, świeżego tymianku
100 g oliwek czarnych typu attoun
150 g suszonych, marynowanych w oliwie pomidorów
1 papryczka chilli
1 łyżka kozieradki
2 szklanki ryżu do risotto
2-3 szklanki cydru
Oliwa do smażenia
Sól, pieprz do smaku
Przygotowanie:
Cebule obieramy, siekamy i podsmażamy na gorącej oliwie. Dodajemy posiekany drobno czosnek i również posiekaną papryczkę chilli. Mieszamy i podsmażamy przez kilka minut. Dodajemy ryż i podsmażamy przez 3 minuty. Dodajemy obrany ze skóry i pokrojony w kostkę pomidor, wydrylowane oliwki, pokrojone suszone pomidory, kozieradkę i dokładnie mieszamy. Zalewamy cydrem i, kiedy sos zacznie bulgotać, redukujemy ogień i przykrywamy rondel pokrywką. Od czasu do czasu mieszamy i dodajemy odrobinę cydru, jeżeli poprzednia porcja została już wchłonięta przez ryż. Pod koniec gotowania kiedy ryż jest już prawie miękki, dodajemy posiekane zioła i doprawiamy solą i pieprzem.
Ostrym nożem odcinamy wierzch papryki i usuwamy gniazda nasienne. Papryki faszerujemy ryżem i układamy w miarę ściśle w posmarowanej oliwą brytfance, którą wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 130 stopni na ok. 40-50 minut, aż papryka będzie miękka i lekko podpieczona. Serwujemy na ciepło zaraz po wyjęciu z piekarnika.