
Niedawno mieliśmy okazję wysłuchać wywiadu z Michałem Znanieckim, reżyserem specjalnego wystawienia La Traviaty na pustyni w Masadzie. Pomysł wystawienia klasycznej, dziejącej się w Paryżu, opery na spalonej słońcem izraelskiej pustyni, gdzie w nocy temperatura sięga trzydziestu kilku stopni, wydał nam się zupełnie fantastyczny. Może znawcami opery nie jesteśmy, ale zdarza nam się bywać na niektórych spektaklach i podczas wizyt tych odwiedzamy nie tylko bufet. Zafascynowali nas więc artyści, którzy mieli dość wyobraźni, aby na pustyni operę wystawić, a także widzowie, którzy nie bacząc na ekstremalne warunki (temperatura, odległość, no i odlotowe, jak sam spektakl, ceny biletów) tłumnie na wystawienie dzieła Verdiego przybyli. Prawdziwym wizjonerem opery być trzeba, aby na coś takiego się porwać; operę trzeba istotnie kochać, aby w wydarzeniu takim wziąć udział.
200 g serka koziego typu Chevroux
3-4 suszone marynowane w oliwie pomidory
2 łyżki świeżej, posiekanej szałwi
1 jajko
1 papryczka chilli (opcjonalnie)
½ szklanki mleka
3-4 łyżki mąki
Odrobina świeżo startej gałki muszkatowej
Olej do smażenia (np. z pestek winogron)
Sól, czarny świeżo mielony pieprz
