
Tak już mamy, że podczas wakacyjnych wyjazdów nad Morze Śródziemne lub Adriatyk lubimy raczyć się lokalnym, domowym winem podczas kolacji jedzonych w tamtejszych tawernach, konobach, trattoriach czy tapas barach. W przeważającej większości przypadków strategia ta nas nie zawodzi. Po pierwsze, markowe wina nie bardzo pasują do wakacyjnego luzu, upału i zmęczenia po całodziennym plażowaniu czy zwiedzaniu. Po drugie, lokalne, domowe wina często mają zaskakująco ciekawy smak i raczej dobrze komponują się z regionalną kuchnią (w końcu lata koegzystencji robią swoje). Po trzecie, jakoś tak dobrze na sercu nam się robi kiedy na stół wjeżdża inkrustowana rosą, karafka czy dzbanek z prostego szkła, w której radośnie faluje obietnica żywicznego smaku Restsiny, czy nieskomplikowanego Graševina.
