Dowiedzieliśmy się od znajomego, że warszawski ogród botaniczny wraz z kilkoma innymi ogrodami i parkami narodowymi w Polsce obchodzi dzisiaj hucznie i – miejmy nadzieję – rojnie Ogólnopolski Dzień Pszczół. Pomysł jest świetny i wart poparcia, więc postanowiliśmy się przyłączyć jedząc na śniadanie nasz ulubiony biały serek z miodem. Od lat współpracujemy z małą, znakomita pasieką, którą dostarcza nam nasze miody, więc problemów ze znalezieniem pełnego słoika w naszej spiżarni nie było.

REKLAMA
Czy dzień pszczół ma charakter oficjalny, nie wiemy. Chyba nie widnieje w kalendarzu świąt państwowych lub choćby na liście uroczystości objętych patronatem żony miłościwie nam panującego pana Prezydenta (przy okazji, pomysł z lewatywą pierwsza klasa). Może to i nawet lepiej, bo gdyby było to święto oficjalne, zaraz jakiś Staś (a może Jarek?) maruda uznałby, że obchody nie dość okazałe, polskie pszczelarstwo upada, zaś miód podbierają jakieś grube misie. Niezależnie jednak od braku stempla oficjalnego święto uznajemy za warte celebracji, bo pszczoły łatwego życia z człowiekiem nie mają i przeżywają obecnie trudne czasy.
Jednym z powodów ginięcia pszczelich rojów jest oczywiście nadmierne stosowanie nawozów i środków ochrony roślin. Coraz więcej pszczół pada również z powodu rozmaitych chorób, na które podatne są pszczoły zwłaszcza z dużych, przemysłowych pasiek, gdzie ule stoją stłoczone obok siebie i przenoszenie się zarazków między nimi jest ułatwione. Równie groźne dla tych owadów są duże uprawy monokulturowe, które wymuszają transport rodzin pszczelich na duże odległości. Z przerażeniem czytaliśmy kiedyś informację o transporcie kilkudziesięciu tirów wypełnionych ulami z jednego krańca Stanów Zjednoczonych na drugi, które wieziono, aby pszczoły zajęły się zapylaniem gigantycznych plantacji migdałowców w Kalifornii. Na szczęście, z uwagi na rozdrobnienie naszego rolnictwa (są tego również dobre strony) u nas praktyki takie raczej się nie zdarzają, ale populacja pszczół maleje również w naszym kraju.
logo
Nasza zaprzyjaźniona pasieka

Trudno sobie wyobrazić, co by się stało gdyby pszczół miało zabraknąć. Nie tylko dlatego, że pszczoły pracowicie zapylają nasze płody rolne, ale także dlatego, że wytwarzany przez nie miód jest pyszny i zdrowy. Oczywiście miód miodowi nierówny, warto więc dobrze poczytać etykietę zanim kupi się słoiczek złotego, gęstego płynu. Najlepiej kupować naturalny miód pasieczny, który najłatwiej znaleźć w sklepach specjalistycznych lub sklepach z tradycyjną i zdrową żywnością.
Warto przy tym pamiętać, że prawdziwy miód będzie się krystalizował. Oczywiście, miód na początku na postać płynną - inaczej nie można by go wlać do słoika. Ale każdy miód musi się po pewnym czasie przybrać formę stałą. Czas ten zależy od gatunku miodu: rzepakowy krystalizuje się już po ok. 3 miesiącach, a akacjowy dopiero po 12 miesiącach. W słoiku miód krystalizuje się od dołu, tworząc grudki. Może się zdarzyć, że w tym samym słoiku dolna części miodu jest już skrystalizowana, a góra jeszcze ma postać płynną. Miód, który się nie krystalizuje jest właściwie bezwartościowy, bo albo był poddany obróbce termicznej, albo zawiera domieszkę miodu sztucznego. Wysokie temperatury niszczą w miodzie wszystko, co w nim wartościowe, czyli witaminy, aminokwasy czy mikroelementy. Taki miód staje się wtedy bardzo drogą i ładnie opakowaną wodą z cukrem. Jeżeli chcemy miód skrystalizowany doprowadzić z powrotem do stanu płynnego, wystarczy włożyć zakręcony słoik z miodem do gorącej wody na noc. Woda nie powinna być jednak zbyt gorąca. Podobnie dodając miód do herbaty lub naparu ziołowego, trzeba uważać, aby płyn nie był cieplejszy niż 40 stopni.
Polskie miody nie mają sobie równych. Po pierwsze, polskie normy na miody są bardziej wymajające niż np. w innych krajach Unii Europejskiej. Po drugie, nasi bartnicy tradycyjnie dbają o wysoką jakość miodu. Po trzecie, polskie pasieki są mocno kontrolowane między innymi przez służby weterynaryjne. Szczególnie trzeba unikać miodu chińskiego, w którym wielokrotnie stwierdzono obecność antybiotyków. Należy uważnie czytać etykiety i nie wybierać opakowań, na których jest napisane, że „zawiera domieszkę miodu spoza państw Unii Europejskiej”, bo pod tym opisem prawie zawsze kryje się miód chiński.
Każdy naturalny miód jest niezwykle wartościowy ze względu na to, że zawiera witaminy, enzymy, mikroelementy, itd. O zdrowotnych właściwościach miodu wiadomo od tysięcy lat (mityczne krainy miały spływać mlekiem i miodem). Współcześnie dobroczynne właściwości miodu są wykorzystywane w apiterapii, bo każdy miód ma nie tylko inny smak i kolor, ale także różne właściwości:
Miód lipowy (kolor herbaciany, zapach kwiatów lipy, smak ostry, gorzkawy) – nasze babcie stosowały go przy przeziębieniach, ponieważ działa antyseptycznie i uspokajająco. Często zaleca się go również w herbacie z kwiatu lipowego. Stosowany w chorobach gorączkowych, kaszlu oraz zapaleniu oskrzeli.
Miód akacjowy (kolor biały lub kremowy, zapach kwiatów akacji, smak słodki) – poleca się cukrzykom oraz osobom, które cierpią na choroby nerek i przewodu moczowego.
Miód gryczany (kolor herbaciany, zapach kwiatów lipy, smak ostry, gorzkawy) – doskonały przy leczeniu nieżytu górnych dróg oddechowych. Sprzyja tworzeniu się kostnicy po złamaniach. Pomocny w stanach wyczerpania nerwowego, a także przy miażdżycy, nadciśnieniu i zapaleniu nerek. Zawiera mnóstwo biopierwiastków (np. magnez, witaminy).
Miód spadziowy (kolor zazwyczaj szarozielony, o delikatnym smaku, mało słodki) – ponieważ zawiera dużo białka, ma wyjątkowo wysokie wartości odżywcze używa się go w leczeniu anemii oraz zaburzeń przemiany materii. Z kolei miód ze spadzi iglastej jest doskonałym sposobem w leczeniu nieżytu górnych dróg oddechowych.
Miód rzepakowy (kolor od białego do jasnożółtego, słaby zapach kwiatów rzepaku, smak słodki z dodatkiem gorzkiego) - stosowany głównie przy schorzeniach płucnych i sercowych, a także przy zaparciach, przy schorzeniach wątroby, nerek i przewodu moczowego.
Miód wrzosowy (kolor brunatny i ostry, gorzkawy smak) - znajduje zastosowanie w leczeniu prostaty, a także przy zapaleniu dróg moczowych, kamicy nerkowej oraz zapaleniu jelit.
Miód malinowy (kolor złocisto-malinowy o zapachu malin i kwaśnym smaku) - zawiera dużo kwasów organicznych i pektyn. Cechuje się działaniem napotnym, przeciwgorączkowym i antyseptycznym. Zalecany jest także przy niedokrwistości i miażdżycy.
Miód z nawłoci (kolor jasny, żółtawy, o ostrym, wyraźnym smaku) – posiada silne właściwości przeciw-zapalne. Stosuje się go często przy zapaleniu dróg moczowych lub stawów.
Miód wielokwiatowy (kolor od jasno - do ciemnobrązowego, zapach zależy od zebranego nektaru) - stosowany przy różnego rodzaju alergiach i katarze siennym. Działa leczniczo na serce i przy chorobach przeziębieniowych – jak każdy miód.
Biorąc to wszystko pod uwagę, warto miód (najlepiej polski) jeść często – nie tylko z okazji dnia pszczół.