Dotychczas szliśmy w zaparte. Robiliśmy wszystko, żeby się nie przyznać, aby choć przez chwilę jeszcze trwać w błogim poczuciu, że lato trwa. Ale przyrody oszukać się nie da: „sorry, taki mamy klimat”. Trzeba więc spojrzeć prawdzie w jej zapłakane deszczem oczy, za rogiem czai się jesień.

REKLAMA
Każdy, kto nas zna, wie, że wyznanie takie łatwo nam nie przychodzi. Jesteśmy istotami z natury ciepłolubnymi, kochamy słońce, morza szum i dzikie plaże pośród drzew. Głośne stwierdzenie, że lato się kończy jest dla nas równie trudne, jak przyznanie, że Polska całkiem nieźle się rozwija dla prezesa Kaczyńskiego. Dogmatyzm jednak trzeba prędzej czy później odrzucić. Każdego ranka nasz trawnik przed domem pokrywa coraz grubsza warstwa brzozowych, żółtych liści. W lesie, intensywniej niż zwykle, przebija charakterystyczny zapach jesiennej, słodkawej zgniłowatości. Do łask powoli wraca ciepły sweter i solidniejsze buty.
Dobrą stroną końca lata jest to, że wreszcie możemy do naszej kuchni wprowadzić ponownie dynię. Dotychczas obchodziliśmy ją trochę bokiem, patrzyliśmy na nią nieufnie, że to niby za wcześnie, że za ciepło, że przecież jeszcze możemy jeść kwiaty cukinii, karczochy, pieczone buraki. Dzisiaj, kiedy pogodziliśmy się już faktem, że można zamienić szorty na długie spodnie i że warto wziąć z sobą na miasto parasol, mogliśmy bez obaw oddać się dyniowej rozpuście. A oddaliśmy się od razu tejże z przytupem. Nie dość, że jemy na obiad dyniowe risotto, to jeszcze podajemy je w dyniowych miseczkach, pięknie w piekarniku upieczonych, dzięki czemu można je jeść razem z risotto, dając w ten sposób wyraz uldze, że pogodzenie się z rzeczywistością wcale takie trudne nie jest, a czasem może być źródłem pewnej satysfakcji. Panie Prezesie, jest nadzieja…
Składniki:
Risotto:
Szklanka ryżu carnaroli (lub innego ryżu do risotto, jeśli akurat tego nie ma pod ręką)
1 średnia dynia Uschiki Kuri z wyspy Hokkaido
1 cebula czosnkowa
1 ząbek czosnku
2 łyżki oliwy
1 łyżka masła
1 szklanka bulionu warzywnego
½ kieliszka białego wytrawnego wina
3 łyżki startego sera koziego
Garść posiekanych czarnych oliwek
Łyżeczka świeżej, posiekanej szałwi
Sól, czarny, świeżo zmielony pierz do smaku
Natka pietruszki – do przybrania
Miseczki:
4 małe dynie Uschiki Kuri, przecięte w poprzek i delikatnie wydrążone z pestek.
Przygotowanie:
Dynie myjemy, kroimy w paski grube na dwa palce, usuwamy pestki i pieczemy w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku. Dynia będzie gotowa po ok. 30 minutach, ale można pomóc sobie widelcem, żeby sprawdzić jej miękkość. Dynie wyjmujemy z pieca, kiedy zaczyna robić się miękka, ale będzie miała jeszcze trwałą strukturę, żeby potem nie rozgotowała się na zupełnie w naszym risotto. Po przestudzeniu, dynię obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, o wielkości jednego kęsa.
Na rozgrzaną łyżkę oliwy wrzucamy posiekaną drobno cebulę oraz wyciśnięty czosnek i podsmażamy aż się zeszkli. Dodajemy masło i wrzucamy ryż, mieszamy i podsmażamy krótką chwilę. Ryż zalewamy bulionem, zmniejszamy ogień i gotujemy przez kilka minut. Dodajemy posiekaną szałwię i trochę bulionu, mieszamy i znowu gotujemy przez kilka minut. Wlewamy wino i doprawiamy solą i pieprzem. Potem dodajemy dynię, oliwki i starty parmezan, delikatnie mieszamy i przez 2-3 minuty pozwalamy risotto dojść na ciepłym palniku. Ugotowane risotto powinno być lekko al dente, a więc musimy czuć wyraźnie w zębach teksturę gryzionego ryżu.
Dyniowe miseczki pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni aż będą miękkie (ok. 30 minut). Następnie wypełniamy gorące jeszcze miseczki risotto i przyozdabiamy natką pietruszki.