Niedawno przeczytaliśmy, że dzielny przywódca Korei Północnej, młodzian o finezyjnym fryzie, Kim Dzong Un odwiedził tamtejszą fabrykę ciastek. Jak się dowiedzieliśmy, Kim odwiedza regularnie najrozmaitsze zakłady produkcyjne, dzieląc się z pracownikami swymi światłymi radami, które przyjmowane są z uwagą i wdzięcznością. W swej ignorancji nie mieliśmy pojęcia, że boski Kim zna się również na wypiekach. Ale skoro i w tym jest ekspertem, zaczęliśmy się zastanawiać, co powiedziałby na naszą dzisiejszą tartę z szybkim kremem i owocami.

REKLAMA
Tartę tę faktycznie robi się bardzo szybko: wystarczy upiec spód, wymieszać krem, ułożyć owoce i można oddać się słodkiemu obżarstwu. Pytanie tylko czy to czasem przepis nie za mało wyrafinowany jak na kogoś, kto zna się na tyle się na jedzeniu, że jest jedynym człowiekiem z nadwagą w Korei Północnej. Prostota naszej tarty może być z jednej strony zaletą. Powracająca do domu po 12 godzinach w fabryce koreańska przodowniczka pracy może ją szybko przygotować mężowi przodownikowi, który w ten sposób posilony będzie mógł wrócić na nocną zmianę, żeby wyrobić dodatkową normę. Z drugiej jednak strony, zaproponowanie takiego szybkiego deseru, może sugerować, że mądrze rządzeni przez Kim poddani nie mają czasu wolnego, co jest nieprawdą oczywistą, skoro wiadomo, że jest to kraj ludzi szczęśliwych i wiecznie uśmiechniętych (widzieliśmy na zdjęciach).
Problem mogą także stwarzać składniki, z których tartę wykonaliśmy. Serek mascarpone pochodzi, jak powszechnie wiadomo, z Lombardii, która (jeszcze) prowincją Korei Północnej nie jest. Serek zatem niesie z sobą, nie oszukujmy się, pewien posmak imperialistycznej dekadencji i zepsucia. Gdybyśmy zamiast niego użyli sproszkowanej kory brzozy rozbełtanej z wodą to co innego, ale najwyraźniej nie starczyło nam kulinarnej wyobraźni. Jesteśmy przekonani, że owoce, które do tarty wykorzystaliśmy, a więc maliny i jagody, występują w Korei Północnej w wielkiej obfitości i z pewnością są stałym elementem diety Kima. W tym przypadku więc ryzyka nie ma. Niepokoi nas nieco natomiast przybranie całości płatkami migdałów, które – cóż za nieuwaga – układają się w coś na kształt laurowego wieńca. Mamy graniczące z pewnością podejrzenie, że symbol ten może być w Korei Północnej zastrzeżony dla Niezłomnego Przywódcy Partii, Państwa i Armii, jak z czułością nazywają Kima partyjny towarzysze. W sumie, pewnie by nas nie rozstrzelali, ale jakieś 25 lat ciężkich robót mielibyśmy, jak w banku.
Gdy jedliśmy drugi kawałek naszej tarty, przepełniło nas więc uczucie wszechogarniającej wdzięczności do losu. Co prawda, jak twierdzą niektórzy, kraj się rozpada, rządzi nami sitwa i jesteśmy kondominium, ale ciągle prezydent Komorowski nie wizytuje fabryk słodyczy i nie dzieli się swymi światłymi uwagami, jak robić torciki wedlowskie.
A tak mogłyby wyglądać oględziny naszej tarty przez Kima:
logo
Zdjęcie górne Reuters
Składniki:
Spód tarty:
230 g mąki pszennej
150 g masła
1 żółtko
Cukier lub syrop a z agawy
Odrobina zimnej wody i soli
Krem:
500 g prawdziwego mascarpone
300ml śmietanki 36%
łyżka soku z cytryny
łyżeczka cukru waniliowego
3-4 łyżki cukru pudru
Ulubione owoce jagodowe (w naszej tarcie to maliny i jagody): ok 700 g
Płatki migdałów do przybrania
Przygotowanie:
Masło rozpuścić i wystudzić, a następnie wymieszać z mąką, cukrem (2-3 łyżki) lub syropem z agawy (2 łyżki), żółtkiem jajka, odrobiną soli i zimnej wody. Zagnieść i wstawić do lodówki na 2 godziny. Schłodzone ciasto rozwałkować i wyłożyć nim dokładnie formę do tarty posmarowaną masłem. Ciasto trzeba dokładnie ugnieść, tak aby równomiernie przylegało do formy. Wstawiamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy przez ok. 25 minut, aż ciasto ładnie się zarumieni. Wyjmujemy z piekarnika i wystudzamy.
Ubić śmietankę z cukrem na sztywno. Delikatnie wymieszać z mascarpone i sokiem z cytryny. Tartę wyłożyć kremem, na wierzch wyłożyć umyte i osuszone owoce i przybrać płatkami migdałów.