
Na okolicznych polach niepokojąco obficie obrodziła cukinia. Kształty ma dziwne jakieś, cudacznie pokręcone, a rozmiary zaskakująco duże. Czasy niepewne, na Wschodzie kotłuje się żywioł groźny, zmierzch coraz wcześniej zapada, ranem mgły snują się nad lasem, a więc uruchamia się zaraz myślenie magiczne. Czego zwiastunem może być taki cukiniowy plon?
REKLAMA
Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, sięgamy do mądrych ksiąg w poszukiwaniu wskazówek interpretacyjnych. Większość źródeł jest zgodna, że szczególnie warto uważać na idy marcowe, o czym przekonał się poniewczasie sam Juliusz Cesar. Pojawienie się odciętej ręki piszącej na ścianie tajemnicze słowa może skończyć się zupełnie fatalnie dla zjawisko to obserwującego. Szczególnie jeśli jest się królem, który wcześniej sprofanował jakąś ważną świątynie, co autorytetem swym potwierdza Księga Daniela. Gwałtowna burza, zaćmienie słońca oraz ogromne stada kruków krążące nad polami niechybnie zwiastują natomiast katastrofę dla Francuzów. Ma dowodzić tego ich klęska w słynnej bitwie pod Crécy (1346), według Jeana Froissarta tymi właśnie omenami poprzedzona. Jednak, jeśli zaś wierzyć aborygenom, bardziej niż na kruki trzeba uważać na sowy, które zwiastują śmierć kogoś bliskiego, o ile uporczywie pojawiają się w okolicach naszego domostwa.
Krajowe źródła także zajmują się tematem z podziwu godnym znawstwem. U Sienkiewicza, piszącego – jak wiadomo – ku pokrzepieniu serc, rozmaitych zwiastunów czy omenów klęsk i wojen znajdujemy bez liku. Zwiastunem bywały szumy oraz „odblaski na niebie i że księżyc czerwieńszy niż zwykle”. Niezbyt dobrze prognozował także fakt, iż „mnóstwo dziadów lirników pojawiło się po wszystkich wsiach i miastach”, zaś zupełnie fatalnie na przyszłość rokowało to, że „Niżowcy poczęli pić na umór”. Mickiewiczowi wyjątkowo źle kojarzyły się komety, krzyk złowieszczych ptaków, psy wyjące i ryjące ziemię, a już całkiem katastrofalną wróżbą była przechadzająca się po cmentarzu dziewica moru, która „…wznosi się czołem nad najwyższe drzewa. A w lewym ręku chustką skrwawioną powiewa”. Na temat cukinii obce i rodzime nasze źródła jednak milczą.
Nasz znajomy, człowiek światły i w ekonomii szkolony, uspakaja nas, że obfite plony cukinii występują sezonowo i mogą co najwyżej zwiastować niższe ceny skupu. W najgorszym razie jest więc to tylko kłopot ministra Sawickiego, który będzie musiał organizować dopłaty dla cukiniowych plantatorów, żeby opłaciło im się zebrać plony z pola. Nie jesteśmy jednak pewni, czy ekonomista jest odpowiednią osobą do interpretowania cukiniowych omenów. Na wszelki wypadek robimy zatem na obiad faszerowaną cukinię. W ten sposób nie tylko w drobnym stopniu pomożemy z problemem nadprodukcji ministrowi rolnictwa, ale jeszcze potencjalnie zły omen odczynimy. Faszerowana cukinia na talerzu wygląda zupełnie niewinnie i nie wydaje się zwiastować jakiś klęsk czy kataklizmów, jak choćby pijący na umór Niżowcy.
Składniki:
2 sporawe cukinie
1 szklanka ryżu okrągłego
Garść suszonych pomidorów
1 duży, dojrzały pomidor malinowy
1 cebula
3 ząbki czosnku
1 duża czerwona papryka
1 papryczka chilli
Słoiczek czarnych drylowanych oliwek
Słoiczek marynowanych kaparów
Garść posiekanej szałwi
Garść posiekanego tymianku
1 litr wywaru warzywnego
1 kieliszek białego wina
150 g startego parmezanu
Oliwa do smażenia
Sól, pieprz do smaku
Natka pietruszki do przybrania
1 szklanka ryżu okrągłego
Garść suszonych pomidorów
1 duży, dojrzały pomidor malinowy
1 cebula
3 ząbki czosnku
1 duża czerwona papryka
1 papryczka chilli
Słoiczek czarnych drylowanych oliwek
Słoiczek marynowanych kaparów
Garść posiekanej szałwi
Garść posiekanego tymianku
1 litr wywaru warzywnego
1 kieliszek białego wina
150 g startego parmezanu
Oliwa do smażenia
Sól, pieprz do smaku
Natka pietruszki do przybrania
Przygotowanie:
Najpierw wydrążamy cukinie. Jeśli wyrosła okrągła, przecinamy ją na pół i drążymy cukiniowe miseczki. Jeśli jest podłużna, przecinamy wzdłuż i robimy cukiniowe łódeczki. Wydrążoną cukinie wkładamy na 10-15 minut do piekarnika, żeby trochę zmiękła.
Następnie przygotowujemy farsz. Na rozgrzanej oliwie podsmażamy przez chwilę posiekaną cebulę i czosnek oraz pokrojoną w kostkę paprykę słodką i ostrą. Dodajemy ryż, mieszamy i podsmażamy przez 2-3 minuty. Zalewamy gorącym wywarem, mieszamy i dodajemy obrany ze skórki i pokrojony w kostkę pomidor. Gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem przez 10 minut, aż ryż zacznie mięknąć. Następnie dodajemy oliwki, kapary, posiekane zioła, trochę startego parmezanu i kieliszek wina. Mieszamy dokładnie i tak przygotowanym farszem napełniamy wydrążone cukinie. Nafaszerowane cukinie rozkładamy na blasze, przykrytej papierem do pieczenia, i posypujemy resztą startego parmezanu. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni przez ok. 20 minut, aż parmezan na wierzchu ładnie się zarumieni, a cukinia będzie miękka. Przed podaniem posypujemy posiekaną natką pietruszki.
