O autorze
Dobre jedzenie jest jedną z naszych pasji.

Uwielbiamy odkrywać nowe krainy smaków i zapachów, ale też cenimy sobie powroty do znanych i sprawdzonych miejsc na naszej kulinarnej mapie. Lubimy dać się zaskakiwać: niecodziennym zestawieniem smaków, ciekawymi pomysłami na podanie dania. Ale sami także eksperymentujemy, wymyślamy nowe kombinacje, mieszamy najróżniejsze składniki. Naszą ciągłą inspiracją są podróże – nie tylko te dalekie, kiedy nasze kubki smakowe spotykają się z kulinarnym dziedzictwem innych narodów. Podróże bliskie, do innego regionu, miasta, wioski, dostarczają nam okazji do odkrycia nieznanych smakołyków w lokalnych restauracjach czy wytwarzanych przez niewielkie rodzinne firmy. Kochamy targowiska i jarmarki, ich niesterylny nieład i sezonową obfitość: na nich właśnie najlepiej lubimy wymyślać, co zjemy na kolację.

Kilka lat temu stworzyliśmy markę „Spiżarnia”, dzięki której smakosze mogą popróbować tradycyjnych, oryginalnych polskich przysmaków: konfitur, soków, syropów, miodów prosto z pasieki, przetworów i rozmaitych słodkości.

Mieliśmy pewien kłopot z nazwaniem naszego stylu gotowania. Po długiej burzy mózgów zdecydowaliśmy się na nazwę www.zniejednegogarnka.pl„Z niejednego garnka”[/url], bo faktycznie z różnych garnków pochodzą nasze kulinarne inspiracje.

Góry dodają apetytu – nawet na odległość

Siedzimy sobie dzisiaj w domu przy herbacie z imbirem i cynamonem, planujemy najrozmaitsze atrakcje, a tu nagle ćwierkoli telefon i na ekranie pojawia się radosna twarz pewnej urodziwej, młodej damy, która w pięknym słońcu dzielnie przemierza dolinę Chochołowską w drodze na Starobociańskie Wierchy. Oj, zrobiło nam się żal przez chwilę, że nas tam nie ma, że nie możemy podziwiać jesiennej panoramy Tatr i wciągać w płuca górskiego powietrza, że po udanej wycieczce nie usiądziemy na chwilę zmęczeni i głodni w schronisku, żeby ugasić pragnienie żentycą, podejść trochę bryjki, a potem zanucić: „Jo tyz przecie ślubnego miłujem, na rano i wiecór bryjke mu gotujem, kie se bryjki poje, popije zyntycy do roboty krzepki i figlów mu sie kce.”


A tu nic. Wokół nas płaszczą się mazowieckie łąki i lasy, a na horyzoncie nie widać ani Starobociańskich Wierchów, ani nie czuć żentycy, o bryjce już nie wspominając. Rozbudzony foto-relacją z Tart apetyt jednak nijak nie chce zmaleć i dopomina się czegoś dobrego, jakbyśmy sami maszerowali po górskich zboczach. Na szczęście u nas też piękne jesienne słońce, nastawiamy więc szybko drożdżowe ciasto, a sami jedziemy na rowerową wycieczkę po leśnych wertepach. Kiedy wrócimy, ciasto już wyrośnie i będziemy mogli zaspokoić nasz apetyt kawałkiem (albo dwoma) drożdżaka z jabłkami (walka z Putinem trwa!). Może nawet sobie po takim cieście coś skocznego zaśpiewamy na góralska nutę, jak to po cieście drożdżowym każdy do roboty krzepki itd.

Składniki:

50 g drożdży świeżych
½ kg mąki
1/3 kostki masła
3 żółtka
Mała paczka rodzynek lub suszonych żurawin
¾ szklanki siekanych orzechów laskowych
Cukier waniliowy
Mleko
Cukier trzcinowy
2 cierpkie, twarde jabłka (najlepiej szara reneta)
Cynamon, kardamon, starte w moździerzu goździki
Przygotowanie:

Najpierw budzimy drożdże – do miski wlewamy 1 szklankę ciepłego mleka, 3-4 łyżek cukru, odrobinę mąki oraz pokruszone drożdże i odstawiamy przykryte w ciepłym, ciemnym miejscu na ok. 30 min. Kiedy drożdże się już obudzą, wyrabiamy je z mąką, roztopionym (ale schłodzonym) masłem, cukrem waniliowym oraz jajkami. Wyrabianie jest pracochłonne, więc można pomóc sobie mikserem. Dążymy do tego, aby uzyskać jednotą masę, która odchodzi od ręki a naciśnięta wykazuje się sprężystością. Pod koniec procesu wyrabianie dodajemy sparzone wrzątkiem rodzynki i orzechy. Wyrobione ciasto odstawiamy przykryte bawełnianą ściereczką w ciepłym, ciemnym miejscu na ok. 1.5 godz. do wyrośnięcia. Uwaga: ciasto podwoi swoją objętość, więc miska powinna być odpowiednio duża.


Po wyrośnięciu ciasto wykładamy do posmarowanej masłem i oprószonej mąką tortownicy, Jabłka obieramy i kroimy w ósemki, a następnie obtaczamy w mieszance przypraw korzennych z cukrem trzcinowym. Tak przygotowane jabłka rozkładamy na wierzchu ciasta w dowolnie wybrany wzór. Ciasto piekarniku rozgrzanym do 170 stopni przez ok. 40 minut, aż ciasto ładnie się zarumieni, a włożony do ciasta patyczek będzie suchy. Wyjmujemy z piekarnika i przestudzamy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...