
Siedzimy sobie dzisiaj w domu przy herbacie z imbirem i cynamonem, planujemy najrozmaitsze atrakcje, a tu nagle ćwierkoli telefon i na ekranie pojawia się radosna twarz pewnej urodziwej, młodej damy, która w pięknym słońcu dzielnie przemierza dolinę Chochołowską w drodze na Starobociańskie Wierchy. Oj, zrobiło nam się żal przez chwilę, że nas tam nie ma, że nie możemy podziwiać jesiennej panoramy Tatr i wciągać w płuca górskiego powietrza, że po udanej wycieczce nie usiądziemy na chwilę zmęczeni i głodni w schronisku, żeby ugasić pragnienie żentycą, podejść trochę bryjki, a potem zanucić: „Jo tyz przecie ślubnego miłujem, na rano i wiecór bryjke mu gotujem, kie se bryjki poje, popije zyntycy do roboty krzepki i figlów mu sie kce.”
½ kg mąki
1/3 kostki masła
3 żółtka
Mała paczka rodzynek lub suszonych żurawin
¾ szklanki siekanych orzechów laskowych
Cukier waniliowy
Mleko
Cukier trzcinowy
2 cierpkie, twarde jabłka (najlepiej szara reneta)
Cynamon, kardamon, starte w moździerzu goździki
Przygotowanie:
