
Ostatnio ciągnie nas zdecydowanie w kierunku azjatyckiej kuchni. Nie tak dawno pisaliśmy o tradycyjnych potrawach, jakie serwuje się podczas dorocznego festiwalu Onam w Keralii. Jeszcze dobrze pamiętamy smak naszej dyniowej varutharachy według przepisu mistrzyni indyjskiej kuchni z Munnar. A dzisiaj z kolei zajadaliśmy się fasolką po seczuańsku. Najwyraźniej zbliża się ta pora roku, kiedy zamiast rozkoszować się jesiennymi mgłami i mżawkami zaczynamy błądzić myślami w innych strefach klimatycznych. Strach pomyśleć co się stanie, jak przyjdzie prawdziwa szaro-zimna jesień.
200 g grzybów blaszkowych (np. shitake, brązowa pieczarka)
3 łyżki oleju roślinnego do smażenia
1 łyżka posiekanego czosnku
2 łyżki sosu tamari lub zwykłego sosu sojowego
1 łyżeczka startego świeżego imbiru
Szczypta chilli (lub więcej, jeśli lubimy ostre potrawy)
Sól i pieprz czarny do smaku
