
Wyjąwszy sytuację kiedy spędza się go na Bali lub Goa, listopad ma stosunkowo mało uroków. Zimna wilgoć podstępnie usiłuje owijać się wokół naszych stawów, wieczorny wiatr niepostrzeżenie wpełza pod kurtkę, a dzień kończy się jeszcze szybciej, niż kubek mocnej, korzennej herbaty. Gdyby już tak na siłę próbować dopatrywać się pozytywów w listopadowych szarugach, można by znaleźć od biedy dwie rzeczy. Po pierwsze, niedługo może szare dni rozbieli zimowy śnieg; pod drugie – listopad to dobry czas na zawiesiste rozgrzewające zupy.
3 łyżki oleju z pestek winogron
1 papryka zielona słodka
1 duży dojrzały pomidor, obrany ze skóry i pokrojony w kostkę
1 puszka pomidorowej pulpy
2 papryczki chilli
5 średnich ziemniaków
2 średnie, obrane i pokrojone w plasterki marchewki
2 cebule
1 kolba kukurydzy
1 szklanka ugotowanej fasoli czerwonej
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka oregano
2 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka papryki słodkiej
1 łyżeczka papryki ostrej wędzonej (lub więcej, jeśli chcemy by zupa była bardzo ostra)
Sól pieprz do smaku
Starty ser cheddar
Posiekana świeża kolendra
Limonka
