Uwielbiamy czytać najrozmaitsze poradniki i informacje o przełomowych odkryciach na temat odżywiania. Szczególnie fascynujące są zaś te, które mają formę prostą, dla ludzi w składaniu literek nieobytych przyjazną i okraszoną bogato diagramami. Najczęściej przybierają one postać wyliczanki, np. „10 powodów dlaczego warto ….”, lub są omówieniem bardzo poważnych badań prowadzonych przez bardzo naukowe instytucje. Najbardziej, oczywiście, lubimy czytać teksty, które przekonują nas do rzeczy, do których i tak jesteśmy już dawno przekonani. A już zupełnie nie możemy się oprzeć tym, które namawiają nas do jedzenia czekolady.

REKLAMA
Z tekstów takich dowiadujemy się na przykład, że czekolada poprawia nastrój, ponieważ zawiera fenylethylaminę, związek o działaniu psychoaktywnym, który – gdyby nie pewien złośliwy enzym w naszym żołądku – wprawiłby w nas odlot lepszy niż nie jedna zakazana prawem substancja. Jakby tego było mało ziarno kakaowca zawiera również anandamid, który działa na nasz mózg podobnie jak THC, czyli substancja zawarta w marihuanie. Co ciekawe, anandamid i fenylethamina wydzielają się w naszym mózgu samoczynnie podczas intensywnego wysiłku (stąd tzw. „eurofia biegacza”), a także podczas pracy z ciałem – np. podczas masażu. Dzięki tej wiedzy, możemy teraz zupełnie spokojnie położyć się wygodnie w kanapie i wchłonąć trochę czekolady, zamiast brać udział w triatlonie, rujnować się na SPA lub palić skręty.
Leżąc tak i jedząc, zadbamy zresztą nie tylko o dobry nastrój. W innym poradniku wyczytaliśmy, że czekolada zawiera także flawonoidy, które zapobiegać mogą chorobom układu krążenia, oraz aminokwasy, które pomagają regulować ciśnienie krwi. Niektóre co odważniejsze teksty sugerują nawet, że dzięki temu, osoby spożywające często czekoladę zmniejszają o 40% ryzyko chorób serca i o 30% ryzyko zawału. Jako zupełnym laikom w sprawach medycznych wydaje nam się to całkiem sensowne, bo na zdrowy rozum leżenie na kanapie i jedzenie czekolady wydaje się zdrowsze dla serca niż udział w maratonie lub całonocnych imprezach zakończonych zbiorowym paleniem trawy.
Te same zawarte w czekoladzie flawonoidy, które tak świetnie wpływają na nasze serce, podobno również prowadzą do zmniejszenia współczynnika BMI, czyli powszechnie stosowanego miernika masy ciała. Przeprowadzone na reprezentatywnej próbie badania wykazały bowiem, że osoby deklarujące częste spożywanie czekolady, miały lepsze BMI niż reszta uczestników badania. Naukowcy prowadzący badanie oczywiście zastrzegli, że brak umiaru w jedzeniu czekolady może jednak prowadzić do otyłości, co utwierdziło nas tylko w przekonaniu, że naukowcy to straszni nudziarze i dobrze by im zrobiło trochę luzu – np. na kanapie z tabliczką czekolady w ręku.
Niedawno wyczytaliśmy również, że flawonoidy nie tylko poprawiają nasz nastrój, dbają o nasze serce i poprawiają nam BMI. Badacze na Columbia University przeprowadzili testy, w których okazało się, że osoby, którym wcześniej podano miksturę o wysokiej zawartości tych związków, wykazali się lepszymi wynikami w badających pamięć testach. Co prawda, niektórzy skrytykowali wyniki tych badań, twierdząc, że aby uzyskać stężenie flawonoidów porównywalne do podanej uczestnikom eksperymentu mikstury, trzeba by jeść ok. siedmiu tabliczek czekolady dziennie, ale jest to typowe czepianie się, podobnie jak wytykanie, że sponsorem badania była firma Mars.
Tak podbudowani teoretycznie, zastosowaliśmy dzisiaj nabytą wiedzę w praktyce i przygotowaliśmy domową czekoladę z migdałami. Nie jesteśmy całkowicie pewni, czy jedząc ją poprawiliśmy swą pamięć, zmniejszyliśmy ryzyko zawału pospołu ze współczynnikiem BMI, ale nasz nastrój z pewnością uległ znacznej poprawie. Co było do udowodnienia.
Składniki:
Czekolada:
Olej kokosowy extra virgin
Surowe kakao 100%
3-4 łyżki drobno zmielonych migdałów
Miód z dobrej pasieki lub syrop z agawy
Przybranie:
Blanszowane migdały, suszona żurawina.
Ilości zależą od tego, ile czekolady lub czekoladek chcemy uzyskać. Na początek lepiej zacząć od mniejszych ilości (np. 100 g oleju i 100 g kakao), aby nabrać wprawy. Olej kokosowy należy połączyć z kakao w ilości 1:1, a potem dodać miód i inne składniki do smaku.
Przygotowanie:
Do dużej miski w gorącą wodą wkładamy mniejszą, najlepiej metalową, w której rozpuszczamy olej kokosowy. Temperatura wody nie powinna być zbyt wysoka, bo olej extra virgin straci wówczas swoje wszystkie najlepsze właściwości. Kiedy olej będzie płynny, dodajemy do niego kakao i mielone migdały, ciągle mieszając. Na koniec dosładzamy czekoladę miodem, wedle własnego smaku i jeszcze raz dokładnie mieszamy, aby składniki dokładnie się połączyły. Płynną masę rozlewamy do przygotowanej wcześniej formy lub foremek. Na tężejąca czekoladę rozsypujemy przybranie i wstawiamy całość do lodówki na kilka godzin, żeby czekolada dobrze stężała.