Nasza miłość do buraków jest tak intensywna, jak kolor buraczanej bulwy. Jadamy je chętnie, często i na różne sposoby. Wystarczy, żeby w wyszukiwarce naszego bloga wpisać hasło „burak” a ekran komputera cały zaburaczy się propozycjami potraw z tego znakomitego warzywa. Nic więc dziwnego, że kiedy nasi znajomi zaprosili nas na kolację, żeby poopowiadać o swoich (nie tylko kulinarnych) wrażeniach z niedawnej podróży do Indii, naszą uwagę natychmiast przykuła pokaźna miska pełna parującej, buraczkowej pyszności.

REKLAMA
Okazało się, że nasza intuicja nas nie zawiodła. Nie to, żeby stojące obok buraka curry z ryby było nieudane. Wręcz odwrotnie, solidnie pieściło nasze zmysły ostrością i korzennym aromatem – jak na porządne curry przystało. Własnoręcznie robiony mango chutney kusił pięknym, intensywnym żółtym kolorem, niekiedy jedynie urozmaicanym czerwienią papryczek chilli. Kusił zresztą na tyle dobrze, że ręce same wyciągały się po dokładki. Ciekawym kulinarnym pomysłem było także to, że zamiast ryżu w roli głównej wystąpił nasz, swojski, pęczak, który dzielnie sprawdził się jako dodatek do indyjskich, mocnych smaków. Jednak podczas naszej kolacji zdecydowanie rządził burak. I nie była to tylko opinia nasza – było nie było znanych burakożerców, ale konsensus, który zapanował przy stole równie niepodzielnie, jak opinia o wyborczych fałszerstwach w środowiskach zbliżonych do wiadomego prezesa.
Niepodzielne rządy buraka (to już nie aluzja polityczna!) brały się zapewne z niecodziennego połączenia smaków, autorstwa nieocenionej Nimi z Keralii, u której nasi gospodarze pobierali – z dobrym, jak widać skutkiem – lekcje gotowania podczas swojej indyjskiej eskapady. Buraczany smak został mianowicie subtelnie osłodzony smakiem kokosa, podostrzony papryczkami chilli i czosnkiem oraz ukorzenniony gorczycą i kozieradką. Tak przygotowane pachadi z buraków (bo tak danie się nazywa) zaskakująco nie tłumi, lecz wręcz podkreśla szlachetną soczystość buraczanego smaku, nadając mu jednak bezsprzecznie orientalny charakter. Buraczane pachadi tak zapadło nam w pamięć, że nie ustaliśmy w nękaniu naszych przemiłych gospodarzy, dopóki nie podzielili się z nami przepisem. Teraz już bez ograniczeń będziemy mogli się raczyć burakiem po keralsku, a nasza lista potraw z buraka znowu uległa powiększeniu.
Składniki:
1 kg buraków
50 g startego drobno kokosa (można zastąpić wiórkami kokosowymi)
3 ząbki czosnku
3 zielone papryczki chilli
2 ususzone, czerwone papryczki chilli
2 łyżeczki nasionek gorczycy
1 łyżeczka kozieradki
1 łyżka liści curry
100 ml mleka kokosowego
3 łyżki oleju kokosowego
Pieprz, sól i cukier do smaku
Przygotowanie:
Kokos i wyciśnięty czosnek ucieramy z 1 łyżeczką gorczycy na jednolita masę. Burak starty na wiórki gotujemy wraz z posiekanymi papryczkami chilli z odrobiną wody i soli, aż zacznie mięknąć. Do buraka dodajemy mleko kokosowe, mieszamy i dusimy jeszcze przez kilka minut. Na rozgrzany olej kokosowy wrzucamy pastę z kokosa, kozieradkę, pozostałą cześć gorczycy i pokruszone liście curry. Mieszamy i całość dodajemy do buraków wraz z olejem. Potrawę dokładnie mieszamy, dodajemy suszone czerwone curry w dużych kawałkach, doprawiamy do smaku solą, pieprzem i ewentualnie cukrem. Podajemy z jako dodatek do innych dań lub jako danie główne z ryżem lub pęczakiem.