Pisaliśmy niedawno o naszej wielkiej miłości do buraków, która każe nam szukać coraz to nowych dań, w których główną rolę gra to piękne warzywo. Podobnie gorące uczucia żywimy do dyni. Szczęśliwie w naszej spiżarni jest jeszcze sporawy zapasik dyni kupionej pod koniec sezonu, ze szczególnym uwzględnieniem naszej ulubionej odmiany, wywodzącej się z wyspy Hokkaido. Urok tej małej, wściekle pomarańczowej dyni polega na tym, że można ją piec lub gotować wraz ze skórą, dzięki czemu przygotowana z niej zupa nabiera głębokiego, pomarańczowo-dyniowego koloru. Dzisiaj zamarzył nam się pasztet w takim właśnie kolorze.

REKLAMA
Trochę zastanowiło nas to, dlaczego akurat naszła nas ochota na pasztet w kolorze pomarańczowym. W starożytnej Babilonii kolor pomarańczowy przypisany był Mardukowi, który kojarzony był z planetą Jowisz. Nie chcemy się w żadnym razie narazić Mardukowi, tym bardziej, że jako bóstwo z pochodzenia rolnicze przedstawiany był z motyką w dłoni, a rolnikom lepiej się nie narażać. Jednak kojarzenie z nim naszego apetytu na pomarańczowy pasztet wydało nam się nieco zbyt daleko posunięte. Na szczęście, z pomocą przyszedł nam nasz znajomy psycholog, który wyłożył bardzo szybko, że pomarańczowy jest kolorem aktywizującym i pozytywnym, bo kojarzy się z ciepłem, słońcem i ogniem, zaś osoby lubiące ten kolor są pracowite, dobrze zorganizowane, konsekwentne w działaniu oraz cechują się optymizmem i energią. Tego typu argument wydał nam się bardzo przekonujący. Wygłaszając swój wykład o kolorach, nasz znajomy zjadł trzy kawałki naszego pasztetu, które popił dwoma kieliszkami wina, musiał być zatem całkiem zaktywizowany. Niewykluczone zresztą, że sam lubi kolor pomarańczowy, bo pasztet jadł bardzo konsekwentnie, a skończywszy jeść, tryskał wprost energią.
Szczęśliwie udało nam się kilka kawałków pasztetu ocalić do zdjęcia, co może świadczyć o naszym dobrym zorganizowaniu. A więc może po prostu lubimy kolor pomarańczowy i stąd kolor naszego pasztetu?
Składniki:
½ kg upieczonej dyni (bez skóry lub – jeśli to odmiana Hokkaido – ze skórą)
150 g czerwonej soczewicy
3 łyżki mąki jaglanej
2 jajka
1-2 papryczki chilli
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
4 łyżki oleju z pestek winogron
Spora garść świeżej, posiekanej kolendry
Sól, pieprz – do smaku
Przygotowanie:
Soczewicę gotujemy w lekko osolonej wodzie i kiedy będzie już miękka mielimy wraz z dynią w maszynce do mięsa. Na rozgrzanym oleju podsmażamy drobno posiekane: cebulę, papryczki chilli i czosnek, a następnie dodajemy do zmielonej dyni wraz olejem, na którym się smażyły. Dodajemy kolendrę i dokładnie mieszamy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, dodajemy mąkę jaglaną oraz roztrzepane jajka i bardzo dokładnie mieszamy. Przekładamy do formy, posmarowanej tłuszczem i oprószonej mąką jaglaną, i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni. Pieczemy ok. 45 minut, aż pasztet ładnie się zarumieni.