W Tłusty Czwartek nie sposób nie zjeść czego słodkiego. Wahaliśmy się długo między faworkami a pączkami. Z jednej strony, kusiła nas chrupiąca słodycz lekko przypalonego ciasta, dodatkowo jeszcze wzmocniona cukrem pudrem, który tak miło potem oblizywać z palców. Z drugiej, nęciły pączki ze swoją soczystością, popękanym lukrem (też sporo oblizywania) i pieszczącą zęby konfiturą z płatków róży, jako nadzieniem. Frakcja faworków podnosiła argument, że przecież więcej można ich zjeść, bo mniej zapychają, a poza tym są doskonałe również następnego dnia, czego o pączkach nie można powiedzieć. Stronnictwo pączków argumentowało, że przecież w znanym przysłowiu Bartkowa, uzyskawszy informację od męża o tłustoczwartkowej okazji, nasmażyła pączków, więc tradycja zobowiązuje.

REKLAMA
Rozwiązaniem tego dylematu byłoby oczywiście nasmażenie pączków i faworków, ale takiej dawki kalorii i tłuszczu chyba jednak nie byliśmy gotowi przyjąć. Aby żadnej z frakcji nie skrzywdzić, zdecydowaliśmy się sprawę rozstrzygnąć iście po salomonowemu. Upiekliśmy drożdżowe rogaliki z naszymi powidłami węgierkowymi. Tak oto w praktyce przećwiczyliśmy trudną sztukę dochodzenia do kompromisu – żadna z frakcji nie była w całości szczęśliwa, ale wszyscy byli całkiem zadowoleni. Może powinniśmy objąć przewodnictwo Komisji Trójstronnej i pośredniczyć w rozmowach rządu, związków zawodowych i pracodawców? Choć jednak wolimy zostać przy pieczeniu rogalików…
A tu więcej dowiecie się o naszych powidłach węgierkowych
Składniki:
50 g drożdży świeżych
½ kg mąki
1/3 kostki masła
3 żółtka
Cukier waniliowy
Mleko
Cukier trzcinowy
400 ml powideł węgierkowych (polecamy nasze spiżarniane powidła)
Przygotowanie:
Najpierw budzimy drożdże – do miski wlewamy 1 szklankę ciepłego mleka, 3-4 łyżek cukru, odrobinę mąki oraz pokruszone drożdże i odstawiamy przykryte w ciepłym, ciemnym miejscu na ok. 30 min. Kiedy drożdże się już obudzą, wyrabiamy je z mąką, roztopionym (ale schłodzonym) masłem, kilkoma łyżkami cukru trzcinowego, cukrem waniliowym oraz jajkami. Wyrabianie jest pracochłonne, więc można pomóc sobie mikserem. Dążymy do tego, aby uzyskać jednotą masę, która odchodzi od ręki a naciśnięta wykazuje się sprężystością. Wyrobione ciasto odstawiamy przykryte bawełnianą ściereczką w ciepłym, ciemnym miejscu na ok. 1.5 godz. do wyrośnięcia. Uwaga: ciasto podwoi swoją objętość, więc miska powinna być odpowiednio duża.
Kiedy ciasto wyrośnie dzielimy na kilkanaście równych kawałków (ilość zależy od ilości rogalików, jakie chcemy otrzymać). Każdy z kawałków rozwałkowujemy na stolnicy przyprószonej mąką na kwadratowy cienki placek. Place smarujemy powidłami, a następnie zawijamy po przekątnej kwadratu, formując po zawinięciu kształt rogalika. Rogaliki układamy na blasze przykrytej papierem do pieczenia, smarujemy rozbitym białkiem jajka i delikatnie nacinamy ostrym nożem. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni, aż rogaliki się zarumienią (ok. 15-20 minut). Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.