Postanowiliśmy zorganizować sobie szybko obchody z okazji 1 marca. Może to nie jest jeszcze pierwszy dzień astronomicznej wiosny, ale pogoda zaskakująco przyjazna, a w górach podobno nieśmiało z ukrycia wypełzają już pierwsze krokusy. Poza tym, zawsze kiedy kończy się luty mamy zupełnie subiektywne i niepoparte żadnymi twardymi danymi wrażenie, że zima już za nami. Oczywiście, bywały i takie marce, kiedy pracowicie musieliśmy szuflować śnieg, a mróz solidnie szczypał nas w najrozmaitsze części ciała. W tym roku jednak pierwszy marca jest najzupełniej wiosenny i tego będziemy się trzymać.

REKLAMA
Ptactwo wszelakie całkiem tłumnie zamieszkujące nasze okolice jest zresztą podobnego zdania, bo od samego świtu budziło nas swoim rozkosznym cimci-rimci, treli-treli i (od czasu do czasu) kra-kra. Widać skrzykiwało się już w celu nawiązania bliższych związków wewnątrzgatunkowych, nieuchronnie skutkujących powiciem potomstwa. Ponieważ, w przeciwieństwie do ptactwa, całkiem plastycznie potrafimy sobie wyobrazić dalekosiężne konsekwencje takiego powijania (w końcu jakąś tam praktykę mamy), wolimy raczej celebrować początek marca, jedząc ciasto kokosowe z wiśniami. W końcu, przyjemności z tego całkiem sporo, a konsekwencje prawie żadne. Szczególnie jeśli po takim deserze udać się na długi spacer po lesie.
Składniki:
1 szklanka mąki kokosowej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
½ szklanki wiórków kokosowych
Ok. ¾ szklanki cukru trzcinowego (lub więcej jeśli ktoś lubi bardzo słodko)
Ok. ½ szklanki oleju kokosowego
5 jajek
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody spożywczej
Ok. ½ kg wiśni (mogą być mrożone, choć świeże byłyby z pewnością lepsze)
Odrobina cukru pudru
Przygotowanie:
Jajka ubijamy w mikserze. Dodajemy cukier nie przerywając ubijania. Kiedy cukier połączy się całkowicie z jajkami dodajemy rozpuszczony, ale przestudzony olej kokosowy, oba rodzaje mąki, proszek do pieczenia, sodę i dokładnie wyrabiamy w mikserze. Ciasto wykładamy do formy posmarowanej masłem i oprószonej mąką kokosową. Na wierzchu układamy wiśnie. Jeżeli korzystamy z mrożonych, trzeba je najpierw rozmrozić. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni przez ok. 40 minut, aż patyczek, którym nakłuwamy ciasto, będzie suchy. Po wyjęciu z piekarnika i przestudzeniu posypujemy cukrem pudrem.