
Na Wielkanoc odwiedzi nas pewien króliczek. I to nie chodzi wcale o tego króliczka wielkanocnego, który podobno przynosi czekoladowe jajka. Będzie to króliczek wyjątkowo bliski naszym sercom, który w dodatku nie specjalnie lubi być nazywany króliczkiem, bo to podobno nie do końca poważne. Pomimo tego, że staramy się pilnować, od czasu do czasu jakiś „króliczek” nam się wymsknie, co z reguły kwitowane jest zimnym, jak powiem syberyjskiego wiatru, spojrzeniem oraz charakterystycznym grymasem urodziwych ust. Aby nie zaogniać sytuacji przed Świętami (w końcu rodzinne są i sporów unikać należy), postanowiliśmy upiec ciasto marchewkowe z truskawkami. Wiadomo bowiem, że króliczki lubią marchewki, a osoby, które nie lubią być króliczkiem nazywane, ciastem przecież nie pogardzą. Taki plan nam do głowy przyszedł. Prawda, że sprytny?
1 1/3 szklanki mąki (25 dag)
1/2 torebki proszku do pieczenia
1 i 1/3 szklanki cukru (30 dag)
1 cukier waniliowy
1 płaska łyżeczka soli
3 płaskie łyżeczki cynamonu
3 marchewki (ok. 40 dag)
szklanka oleju
4 jajka
10 dag posiekanych migdałów
masło do formy
5 dag cukru pudru
10 dag masła
20 dag tłustego twarożku śmietankowego
aromat waniliowy
Truskawki do przybrania
