Nasza niestrudzona korespondentka, która dzielnie przemierza najrozmaitsze kraje w poszukiwaniu smaku życia, zawitała ostatnio do Gruzji. Z wielką ciekawością słuchaliśmy opowieści z tej wyprawy, tym bardziej, że oprócz akcentów krajoznawczo-kulturowych nie brakowało w niej tak nas interesujących wątków kulinarnych. Ciekawość nasza była pobudzona nie tylko zdjęciami i malowniczymi historiami, ale także niesamowitym smakiem gruzińskich serów, które próbowaliśmy z naszą, tradycyjnie polską żurawiną.

REKLAMA
A sery to były zacne, na prawdziwym gruzińskim targu kupowane. Na pierwszy ogień, w trakcie opowieści o Tbilisi, poszedł biały, pleśniowy Aszmelo, o mocnym, lekko słonawym smaku. Kiedy zaczęły się opowieści o drodze do Borjomi, nie mogliśmy się oprzeć mlecznemu, delikatnemu Muczili z orzechami. Na koniec, kiedy już wysłuchaliśmy historii o skalnych miastach i w wyobraźni przechadzaliśmy się leniwym krokiem po bulwarach Batumi, kosztowaliśmy mocno ziołowego Prosili. Aby scementować polsko-gruzińską przyjaźń, do serów otworzyliśmy słoiczek naszej spiżarnianej żurawiny, którą dosładzamy gruszką i odrobiną pomarańczowej skórki. Po takiej uczcie możemy stwierdzić autorytatywnie, że przyjaźń polsko-gruzińska dawno tak dobrze się nie miewała. Aż strach pomyśleć, jaką erupcję sympatii dla Gruzji odczujemy, gdy w weekend zaczniemy próbować gruzińskich win wraz z własnoręcznie robionym hinkali z kapustą z grzybami.
logo

Pleśniowy Aszmelo, o mocnym smaku
logo

A to delikatny Muczili z orzechami
logo

A tak wygląda nasza wersja hinkali - tu znajdziecie przepis