W zamierzchłych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (tak, tak, żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają te zamierzchłe czasy), dostaliśmy w prezencie pudełeczko belgijskich czekoladek. Co to był za rarytas, nie będziemy się rozwodzić, ale ten smak, zapach i wyrafinowane kształty zostały nam w pamięci do dzisiaj. Pewnie nie tylko dlatego, że belgijskie praliny słyną w świecie swą urodą i smakiem, ale także dlatego, że w naszej pamięci kołatał jeszcze lepki posmak wyrobów czekolado-podobnych, dzielnie dostarczanych (od czasu do czasu) na rynek przez gospodarkę słusznie minionego systemu. Jedząc te cudeńka czekoladowych mistrzów z Belgii, pomyśleliśmy sobie: „Kiedy u nas coś takiego będą robić…?”

REKLAMA
I wygląda na to, że się doczekaliśmy. Trochę co prawda czasu upłynęło, ale na naszym rynku już od ładnych kilku lat pojawia się coraz więcej małych lokalnych wytwórni, które stawiają sobie za punkt honoru produkcję najwyższej jakości czekolady i pięknych pralinek. Zawsze kiedy jesteśmy w Krakowie wpadamy na Szewską, żeby kupić solidny kawał naszej ulubionej 82-procentowej, gorzkiej z Ugandy. Robiąc zakupy w naszym eko-sklepie nigdy nie zapominamy o jagodach inkaskich w surowej czekoladzie firmy Cocoa. Ostatnio zaś dostaliśmy w prezencie przepiękne i pyszne praliny robione w Bielsko-Białej przez firmę Karmello. Może ktoś powie, że to nie czyni nas jeszcze czekoladowym mocarstwem, ale krok we właściwym kierunku z pewnością został zrobiony. Nareszcie możemy grzeszyć naszymi lokalnymi produktami.