O autorze
Dobre jedzenie jest jedną z naszych pasji.

Uwielbiamy odkrywać nowe krainy smaków i zapachów, ale też cenimy sobie powroty do znanych i sprawdzonych miejsc na naszej kulinarnej mapie. Lubimy dać się zaskakiwać: niecodziennym zestawieniem smaków, ciekawymi pomysłami na podanie dania. Ale sami także eksperymentujemy, wymyślamy nowe kombinacje, mieszamy najróżniejsze składniki. Naszą ciągłą inspiracją są podróże – nie tylko te dalekie, kiedy nasze kubki smakowe spotykają się z kulinarnym dziedzictwem innych narodów. Podróże bliskie, do innego regionu, miasta, wioski, dostarczają nam okazji do odkrycia nieznanych smakołyków w lokalnych restauracjach czy wytwarzanych przez niewielkie rodzinne firmy. Kochamy targowiska i jarmarki, ich niesterylny nieład i sezonową obfitość: na nich właśnie najlepiej lubimy wymyślać, co zjemy na kolację.

Kilka lat temu stworzyliśmy markę „Spiżarnia”, dzięki której smakosze mogą popróbować tradycyjnych, oryginalnych polskich przysmaków: konfitur, soków, syropów, miodów prosto z pasieki, przetworów i rozmaitych słodkości.

Mieliśmy pewien kłopot z nazwaniem naszego stylu gotowania. Po długiej burzy mózgów zdecydowaliśmy się na nazwę www.zniejednegogarnka.pl„Z niejednego garnka”[/url], bo faktycznie z różnych garnków pochodzą nasze kulinarne inspiracje.

Coraz bardziej nam czekoladowo

W zamierzchłych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (tak, tak, żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają te zamierzchłe czasy), dostaliśmy w prezencie pudełeczko belgijskich czekoladek. Co to był za rarytas, nie będziemy się rozwodzić, ale ten smak, zapach i wyrafinowane kształty zostały nam w pamięci do dzisiaj. Pewnie nie tylko dlatego, że belgijskie praliny słyną w świecie swą urodą i smakiem, ale także dlatego, że w naszej pamięci kołatał jeszcze lepki posmak wyrobów czekolado-podobnych, dzielnie dostarczanych (od czasu do czasu) na rynek przez gospodarkę słusznie minionego systemu. Jedząc te cudeńka czekoladowych mistrzów z Belgii, pomyśleliśmy sobie: „Kiedy u nas coś takiego będą robić…?”


I wygląda na to, że się doczekaliśmy. Trochę co prawda czasu upłynęło, ale na naszym rynku już od ładnych kilku lat pojawia się coraz więcej małych lokalnych wytwórni, które stawiają sobie za punkt honoru produkcję najwyższej jakości czekolady i pięknych pralinek. Zawsze kiedy jesteśmy w Krakowie wpadamy na Szewską, żeby kupić solidny kawał naszej ulubionej 82-procentowej, gorzkiej z Ugandy. Robiąc zakupy w naszym eko-sklepie nigdy nie zapominamy o jagodach inkaskich w surowej czekoladzie firmy Cocoa. Ostatnio zaś dostaliśmy w prezencie przepiękne i pyszne praliny robione w Bielsko-Białej przez firmę Karmello. Może ktoś powie, że to nie czyni nas jeszcze czekoladowym mocarstwem, ale krok we właściwym kierunku z pewnością został zrobiony. Nareszcie możemy grzeszyć naszymi lokalnymi produktami.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nobel z ekonomii trafił w dobre ręce. Ci ludzie pomogli 5 milionom dzieci
0 0Koniec papierowych legitymacji! Szkoły wprowadzają w życie nowe przepisy MEN

NIE TYLKO POLITYKA

Sephora 0 0Udział w tym projekcie dużo nam dał". Współzałożycieli TOBO + MALA o programie dla kobiet
Rankomat 0 0Wyprawka dla niemowlaka. Co trzeba kupić i z jakim wydatkiem należy się liczyć?
OPINIA 0 0Koalicja wpadła w identyczną pułapkę, z jaką przez lata walczył PiS
CYTATY 0 0Pięć ważnych cytatów, które doskonale oddają nową sytuację w Polsce