
Mówią, że podróże kształcą i mówią słusznie. Ciężko byłoby nam zliczyć ile dobrych, kulinarnych pomysłów przywieźliśmy z naszych małych i dużych podróży. Niektóre z przywiezionych przepisów, jak choćby omlet hiszpański lub tarator, czyli bałkański chłodnik, goszczą w naszej kuchni często. Inne, jak na przykład dosyć robotny, chorwacki szpinakowiec, robimy sobie tylko od czasu do czasu. Dzisiaj, kiedy afrykański żar zagonił nas do cienia, z wdzięcznością przypomnieliśmy sobie rady dotyczące przyrządzania orzeźwiającej sangrii, których na placu Figueira w Lizbonie udzielała nam nie tak dawno urodziwa Andréia.
100 ml likieru pomarańczowego
100 ml białego wytrawnego porto
200 ml soku z brzoskwiń lub pomarańczy
Garść posiekanych świeżych truskawek
1 pomarańcza – pokrojona w plastry
1 cytryna – pokrojona w plastry
1 limonka – pokrojona w plastry
1 brzoskwinia – bez pestki, pokrojona w kostkę
1-2 łyżki brązowego cukru
Lód w kostkach
