Pewnie teraz coraz bardziej trzeba uważać nie tylko na to, co się mówi i pisze, a także i konsumuje. Wystarczy opowiedzieć się za in vitro, a już można być posądzonym o sprzeniewierzenie się wartościom, o które walczyli powstańcy w Warszawie. Może się więc także okazać, że zawartość naszego talerza również będzie jakimś wartościom przeczyła. Tylko, co mają zrobić teraz miłośnicy karpia po żydowsku, pierożków pielmieni albo sushi? Zejść do podziemia? Jeść z papierowych torebek, jak to mają w zwyczaju robić Amerykanie, spożywający alkohol w miejscach publicznych?

REKLAMA
Oprócz powrotu do schabowego z kapustą i mielonych z buraczkami (buraczki akurat lubimy), w miarę bezpiecznym wyjściem wydaje się przygotowanie przed konsumpcją krótkiego uzasadnienia, które w niezbity sposób wykaże, że spożywana potrawa jest zgodna z ogólnie przyjęta linią patriotycznej konsumpcji lub, przynajmniej, nawiązuje jakoś do narodowej historii lub symboliki. Karp po żydowsku jest przecież daniem postnym, a więc ma pewną wartość w kultywowaniu narodowej tradycji religijnej. Konsumpcję pielmieni można obficie zakropić cydrem z polskich jabłek (na złość Putinowi). Sushi zaś doskonale nawiązuje do bohaterskiej roli, jaką odegrali Polacy walczący w wojnie rosyjsko-japońskiej 1904 (w końcu uczestniczyło w niej 84 przyszłych oficerów II Rzeczypospolitej).
Przygotowując dzisiejszy obiad mieliśmy z powodu upału ochotę na sałatę z lekkim pasztetem warzywnym. Ponieważ nie bardzo wiemy czy wegetarianizm jest jeszcze w miarę dopuszczalny, informujemy na wszelki wypadek, że pasztet był z selera (kolor biały) i marchewki (kolor prawie czerwony) oraz soczewicy, która była uprawiana w Polsce już w okresie neolitu.

Składniki:
2 spore selery
2-3 marchewki
150 g czerwonej soczewicy
50 g komosy ryżowej
3 łyżki mąki jaglanej
3 jajka
1-2 papryczki chilli
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
4 łyżki oleju z pestek winogron
Spora garść świeżej, posiekanej kolendry
Sól, pieprz – do smaku
Przygotowanie:
Warzywa gotujemy aż będą miękkie, a następnie wystudzamy obieramy i mielimy w maszynce do mięsa wraz z ugotowaną soczewicą i komosą ryżową. Na oleju podsmażamy drobno posiekaną papryczkę chili, cebulę i czosnek, a następnie mieszamy ze zmielonymi składnikami. Dodajemy posiekaną kolendrę i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Dokładnie mieszamy z roztrzepanymi jajkami oraz mąką jaglaną. Wkładamy do posmarowanej tłuszczem i oprószonej mąką jaglaną formy do pieczenia, wyrównujemy i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni przez ok. 60 minut, aż wierzch pasztetu będzie złocisty. Przed wyjęciem z formy i krojeniem pasztet powinien dobrze się wystudzić – np. przez noc w lodówce.