
Zauroczeni dyniową obfitością w naszym zaprzyjaźnionym gospodarstwie rolnym poczyniliśmy wczoraj odpowiednie zakupy. Mamy więc pod dostatkiem naszej ulubionej Uschiki Kuri z wyspy Hokkaido, która doskonale nadaje się na zupę, bo można ją jeść ze skórką, dzięki czemu zupa nabiera pięknego pomarańczowego koloru. Kupiliśmy także okazałą sztukę dyni piżmowej, która dzięki grubej skórce może trochę poleżeć i z której wychodzi znakomity placek z dyni. Mamy także piękny okaz dyni makaronowej, która świetnie nadaje się do pieczenia. Na pierwszy ogień poszła jednak nasza ulubiona Hokkaido, bo za zupą stęskniliśmy się bardzo, a i dzień taki paskudny, że talerz gorącego kremu z dyni na pewno nikomu nie zaszkodzi.
150 g ajwaru (można kupić, ale najlepszy jest własny, domowy)
1 mała papryczka chilli (tylko wtedy, gdy sam ajwar nie jest zrobiony na ostro)
2 ząbki czosnku
Ok. 1,5 litra bulionu warzywnego
Świeża kolendra
Uprażone orzeszki pinii
Sól, pieprz do smaku
