
Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze kawiarni sieciowych i nikt nie śnił nawet, że można zamówić podwójne latte na mleku sojowym z syropem karmelowym, nie było muffinek. Zamiast muffinek można było zamówić wuzetkę, chyba że zakład gastronomiczny uczestniczył w konkursie o „Złotą patelnię” – wtedy (jak uczy klasyk) wuzetkę zamówić było trzeba jako element zestawu obowiązkowego. To znaczy muffinki były, ale nie u nas, tylko zupełnie gdzie indziej, zaś nieliczni z naszych rodaków, którzy je jedli zwali je babeczkami. Czasy się zmieniły i w każdej szanującej się kawiarni muffinki być muszą.
(na mniej więcej tuzin dorodnych muffinek)
2 średnie wielkości buraki (wielkości mniej więcej tenisowej piłeczki)
4 jajka
1 szklanka mąki
4 łyżki syropu z agawy
½ łyżeczki sody kuchennej
1 łyżka proszku do pieczenia
4 łyżki oleju
2 gorzkie czekolady – min 80%
1 łyżka cynamonu startego
1 łyżka imbiru startego
1 łyżka kardamonu startego
1 łyżka rozdrobnionej laski wanilii
½ szklanki płatków migdałów
1 pomarańcza
Skórka pomarańczowa
½ kieliszka likieru pomarańczowego
Cukier puder
