Doczekaliśmy się. W naszym ogrodzie zakwitły dzisiaj forsycje, co jest nieomylnym znakiem, że nadeszła wiosna. Nasze forsycje kwitną zawsze trochę później niż te u sąsiadów, więc i wiosna przychodzi do nas później. Nie wiemy jak sąsiedzi uczcili to ważne wydarzenie. My zrobiliśmy sobie pyszny czekoladowy deser z orzechami. A ponieważ wiosna zobowiązuje, zrobiliśmy go wyłącznie z tzw. „superfoodów”.

REKLAMA
Na „superfood” nie wymyślono chyba dotychczas po polsku dobrego określenia. Przez chwilę flitowaliśmy z pomysłem „super-szamka”, myśleliśmy także o „mega-żarełku”, czy „dobrym jedzonku”. Ale nie zdecydowaliśmy się na żadne z nich. Ten ostatni pomysł za bardzo kojarzy się zresztą z „dobrą zmianą”, więc lepiej chyba zostać przy supefoodzie, który co prawda jest wyrazem obcym, ale za kojarzy się w miarę bezpiecznie. Z długiej listy superfoodów, które wykorzystaliśmy do przygotowania naszego deseru szczególnie do gustu przypadła nam morwa biała i jagody inkaskie. Ta pierwsza, nie tylko ma potwierdzone naukowo zastosowanie przy leczeniu cukrzycy i walce z otyłością, ale dodała naszemu deserowi całkiem przyjemnej słodyczki i ciekawej chrupkości. Jagody inkaskie (lub jak kto woli miechunka) bogata są natomiast w witaminy A i C, a także są znakomitym źródłem beta karotenu, niacyny i fosforu oraz - jak na niepozorne owoce - zawierają mnóstwo protein. Zaletą smakową jagód inkaskich jest jednak ich mocno kwaskowaty smak, dzięki czemu nasz słodki deser nabrał bardzo ciekawej wytrawnej nuty.
Oczywiście lista superfoodów jest długa, a mniej więcej co kwartał pojawiają się na niej nowe pozycje. Niektóre z nich nijak nie nadają się także do deserów. Taka chociażby spirulina, z uwagi na swój charakterystyczny smak, bardziej pasuje do wytrawnych koktajli niż do deserów. Uważamy jednak, że nasz wiosenny deser można ze spokojnym sumienie uznać za zdrowy. A nawet jeśli trochę pogrzeszyliśmy, to w końcu mieliśmy ku temu dobry powód.
logo
Składniki:
200 g surowego kakao w proszku
200 ml oleju kokosowego extra virgin
100 g suszonej morwy białej
100 g suszonych jagód inkaskich
200 g łuskanych orzechów włoskich
Ok. 2 łyżki miodu lub syropy z agawy
2 łyżki cukru palmowego
Przygotowanie:
Do dużej miski w gorącą wodą wkładamy mniejszą, najlepiej metalową, w której rozpuszczamy olej kokosowy. Temperatura wody nie powinna być za wysoka, bo olej extra virgin straci wówczas swoje wszystkie najlepsze właściwości. Kiedy olej będzie płynny dodajemy do niego kakao, ciągle mieszając. Na koniec dosładzamy czekoladę miodem lub syropem z agawy, pamiętając przy tym, że za chwilę dodamy do czekoladowej masy białą morwę, która jest słodka, więc lepiej zachować umiar. Dokładnie mieszamy, aby składniki dokładnie się połączyły. Dodajemy morwę i jagody inkaskie, mieszamy i wykładamy do formy, którą wyłożyliśmy uprzednio papierem do pieczenia. Wkładamy do lodówki na 30 minut, żeby masa czekoladowa trochę stężała. Na rozgrzanej patelni kandyzujemy orzechy włoskie w cukrze palmowym i jeszcze gorące układamy ściśle na wierzchu czekoladowej masy. Orzechy będą jeszcze gorące, więc powinny dobrze „przykleić się” do podłoża. Orzechy możemy jeszcze dodatkowo skropić resztkami czekoladowej masy, która została w misce (zawsze coś tam zostanie). Wkładamy ponownie do lodówki na ok. 1 godziny. Wyjmujemy z lodówki, oddzielamy delikatnie od papieru do pieczenie, kroimy ostrym nożem na kawałki i podajemy.