
Nadszedł wreszcie długo oczekiwany moment. W naszym ulubionym gospodarstwie rolnym wreszcie swoje podwoje otworzył warzywny sklepik. Na razie oferta nie jest może szczególnie imponująca, ale produkty jak najbardziej „pierwszego sortu”, prosto z pola (no może jeszcze z foliowego tunelu) i niepryskane. Do kupienia była chrupiąca i pachnąca słodyczą sałata masłowa, młoda rzodkiewka i jędrna dymka. Kupiliśmy więc wszystko jak leci. W końcu nowalijki, więc można zaszaleć. Kiedy już opłukaliśmy nasze nowalijki z piachu, dodaliśmy do nich kiełków buraka i zrobiliśmy z nich sobie sałatę z dressingiem orzechowym.
Pęczek rzodkiewek
1 natka dymki
Garść kiełków buraka
Garść uprażonych orzechów włoskich
2 łyżki oliwy extra virgin
1 łyżka oleju z orzechów włoskich tłoczonego na zimno
1 wyciśnięty ząbek czosnku
1 łyżka musztardy z zielonym pieprzem
Kilka kropel octu balsamicznego
