
Długi weekend spędzaliśmy pracowicie. Może nie poszliśmy na pochód czy wojskową paradę, ale gościliśmy przyjaciół i wspólnie zaskakiwaliśmy się najrozmaitszymi smakołykami. Ponieważ godni siebie rywale do stołu zasiedli, nasze spotkanie przypominało pojedynek wytrawnych szermierzy. Tyle tylko, że zamiast wyrafinowanych ciosów szpadą nasz bój (i nie był to z pewnością bój ostatni) toczył się wokół wjeżdżających na stół potraw.
REKLAMA
Na początku uzyskaliśmy skromną przewagę podając zielone szparagi, upieczone w piekarniku z odrobiną oliwy, dużą ilością czosnku i świeżego rozmarynu. Zostaliśmy jednak szybko skontrowani pyszną pastą na bazie ziaren słonecznika i pieczarek. Pocieszaliśmy się wprawdzie, że pastę tę pałaszowaliśmy z upieczonym przez nas chlebem gryczanym, ale w tym przypadku obie strony musiały wykrzyknąć: „touche” – a więc wychodziło na remis. Wtedy postanowiliśmy zadać nasz wyjątkowo perfidny, z reguły powalający przeciwnika cios i na stół wjechały białe szparagi, podduszone z lekka na maśle klarowanym w mielonych migdałach i likierze pomarańczowym. Trafił jednak swój na swego, bo nasi goście odpowiedzieli błyskawicznie butelką znakomitego Gruener Veltniner Waldberg, które w zeszłym roku otrzymało srebrny medal na prestiżowych wiedeńskich targach wina.
Wyglądało więc na to, że ten zacięty pojedynek rozstrzygnie się dopiero podczas deserowej dogrywki. Nasi znakomici rywale zaatakowali bez pardonu. Z jednej strony podali krem z awokado i dojrzałych bananów, dosmaczany odrobiną syropu klonowego i kakao. Aby jednak nie pozostawić żadnych wątpliwości, przeprowadzili również szarżę galaretką z chia na mleku kokosowym, przystrojoną musem truskawkowym. Szczególnie to drugie pchnięcie okazało się celne, bo nawiązywało w końcu do barw narodowych, co w dzień flagi miało znaczenie symboliczne. Nie pozostało nam wówczas nic innego niż sięgnąć po nowalijki i zaatakowaliśmy rabarbarem. A mówiąc dokładniej tartą z młodym rabarbarem, porzeczkami (niestety mrożonymi) z delikatnie kardamonową nutą.
Kto z tego pojedynku wyszedł zwycięsko, zdecydują historycy. Warto tylko powiedzieć, że szczęśliwie dla obu walczących stron zaświeciło słońce i mogliśmy pójść do lasu na zasłużony, długi spacer.
Składniki:
Spód tarty:
100 g mąki kokosowej
100 g mąki ryżowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
30 g wiórków kokosowych
120 g oleju kokosowego
2 jajka
Cukier lub syrop z agawy
Odrobina zimnej wody i soli
100 g mąki ryżowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
30 g wiórków kokosowych
120 g oleju kokosowego
2 jajka
Cukier lub syrop z agawy
Odrobina zimnej wody i soli
Nadzienie do tarty:
½ kg czarnych porzeczek
1 spory pęczek rabarbaru
2 łyżeczki tartego kardamonu
Cukier trzcinowy lub syrop z agawy do smaku
1 spory pęczek rabarbaru
2 łyżeczki tartego kardamonu
Cukier trzcinowy lub syrop z agawy do smaku
Do przybrania - płatki migdałów, cukier puder
Przygotowanie:
Olej kokosowy rozpuścić i wystudzić, a następnie wymieszać z mąką, cukrem (2-3 łyżki) lub syropem z agawy (2 łyżki), jajkami, odrobiną soli i zimnej wody. Powstałe w ten sposób ciasto zagnieść i wyłożyć nim dokładnie formę do tarty posmarowaną resztką oleju kokosowego. Ciasto trzeba dokładnie ugnieść, tak aby równomiernie przylegało do formy. Formę wstawiamy do rozgrzanego do 170 stopni piekarnika i pieczemy przez ok. 20 minut, aż ciasto ładnie się zarumieni. Kiedy ciasto się piecze, kroimy w kawałki rabarbar i podduszamy go przez chwilę z porzeczkami, cukrem i kardamonem, a następnie całość wykładamy na upieczony spód tarty. Posypujemy płatkami migdałów i wkładamy do piekarnika na ok. 15 minut. Przed podaniem tartę można posypać delikatnie cukrem pudrem.
