
Kiedy mokro, zimno, szaro i wszędzie smog, mamy w zasadzie dwa wyjścia. Pierwsze – to poddać się nastrojowi wszechogarniającej beznadziei, zaszyć się w kącie pod kocem i cichutko kwilić lub kląć siarczyście w złudnej nadziei, że to w czymkolwiek pomoże. Drugie – to zachować pogodę ducha i z uśmiechem sięgnąć do wspomnień z miejsc, w których cieplej, sympatyczniej i słonecznej. My wybieramy zawsze tę drugą opcję. Dzisiaj sięgaliśmy zatem do naszych kulinarnych wspomnień z Tajlandii.
5-6 bulw topinamburu
1 papryczka czerwona słodka
1 czerwona chili
1 żółta chili
2 garście strąków młodego zielonego groszku
2-3 szalotki
2 ząbki czosnku
2-3 łyżki uprażonych orzeszków ziemnych
2 łyżki sosu tamari (jako zdrowszy zamiennik sosu sojowego)
150 ml mleka kokosowego
1 łyżka posiekanych (świeżych lub suszonych) liści kaffiru
1 łyżka posiekanych (świeżych lub suszonych) liści tajskiej słodkiej bazylii
2 łyżeczki cukru palmowego
2 łyżki świeżej, posiekanej kolendry
2 łyżki oleju kokosowego
Sól, pieprz do smaku
