
„Krewetki kochają czosnek” – tak przynajmniej twierdził Stefano, a on w sprawach miłości był autorytetem nie lada. Przynajmniej sam tak twierdził, a słowom Stefano – kelnera sympatycznej Trattorii w Palermo – wątpić przecież nie możemy. Szczególnie barwnie opowiadał nam o swoich miłosnych sukcesach w szkole, kiedy to jeszcze był szczupły jak Roberto Benigni, zaś jego muskulatura przypominała tą Mario Balotelliego. Podobno w kręgu jego admiratorek pojawiła się wtedy pewna ponętna wdowa, z uwagi na swą wrodzoną delikatność szczegóły tej historii Stefano pomijał jednak milczeniem. Nawet teraz, kiedy nieco się zaokrąglił i z pewnym trudem przeciskał się między stolikami, wiele klientek – jak twierdził – omiatało tęsknym spojrzeniem jego męski tors. Co prawda w dniu kiedy poznaliśmy Stefano, nie zaobserwowaliśmy tego rozmaślonego wzroku przedstawicielek płci pięknej, ale w końcu mógł być to wyjątek potwierdzający regułę.
Paczka czarnych tagliatelle – czyli tagliatelle al nero di seppia
6 ząbków czosnku
½ papryczki chilli
2 łyżki białego wina
Natka pietruszki
Oliwa
Świeżo starty parmezan
Sól, pieprz do smaku
Przygotowanie:
