
Naszła nas ochota na coś słodkiego. I to wcale nie dlatego, że chcemy sobie osłodzić wczorajszą porażkę naszych piłkarzy na Ukrainie. Może to niezbyt patriotyczne i na pewno nie świadczy o sile naszej wiary w zjawiska nadprzyrodzone, ale nie mieliśmy większych nadziei na wyjście naszych orłów z grupy. Nasza wiara w cuda została szczególnie nadszarpnięta, kiedy to przymuszeni kibicowskim ogniem młodszej latorośli (młodość ma swoje prawa...) obejrzeliśmy mecz, w którym bohatersko zremisowaliśmy z Czarnogórą. Zaiste, polski kibic piłkarski zasługuje na jakąś specjalną międzynarodową nagrodę – taki mały Nobel za wytrwałość, wiarę bez uzasadnienia czy nieludzki wręcz optymizm. Warto by też jakoś uhonorować naszych komentatorów, którzy po każdym meczu z kalkulatorem w ręku muszą wyliczać kto z kim musi przegrać albo zremisować, żeby biało-czerwoni mieli szansę na wyjście z grupy śmierci, w której okrutny los zestawił nas z Wyspami Wielkanocnymi i Demokratyczną Republiką Timbuctoo.
3 łyżki sezamu niełuskanego
Cukier brązowy
1 szklanka mąki z amarantusa
1 szklanki mąki ryżowej
2 jajka
150 g rozpuszczonego masła
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Odrobina soli
Przygotowanie:
