
Powiało dzisiaj chłodem i piwniczną wilgocią, a w kościach dał znać o sobie ponury listopad. Można sobie z tym radzić na różne sposoby. Jedni wstają o piątej rano i ćwiczą zapamiętale w siłowni lub biegną przez 10 kilometrów, święcąc sobie latareczką przyczepioną do czapki. Inni zawijają się w koc, siadają przed kominkiem, piecem lub kaloryferem z kubkiem dobrej herbaty i czytają wspomnienia podróżników z Afryki Środkowej. Kiedy nas dopada znienacka listopadowe zimno, pieczemy sobie drożdżaka. Ciasto może niezbyt wyrafinowane, ale pożywne, a w dodatku daje się doskonale pogodzić z każdą z powyższych opcji – smakuje znakomicie zarówno po długim biegu, ćwiczeniach w siłowni, jak i do książki o podróżach w tropiki.
½ kg mąki
1/3 kostki masła
Szklanka rodzynek
5 żółtek jaj
Cukier waniliowy
Cukier trzcinowy
1 szklanka mleka
Cukier waniliowy
Cukier trzcinowy
Cynamon, kardamon, zmielone godzinki, zmielony imbir – do smaku
