Powiało dzisiaj chłodem i piwniczną wilgocią, a w kościach dał znać o sobie ponury listopad. Można sobie z tym radzić na różne sposoby. Jedni wstają o piątej rano i ćwiczą zapamiętale w siłowni lub biegną przez 10 kilometrów, święcąc sobie latareczką przyczepioną do czapki. Inni zawijają się w koc, siadają przed kominkiem, piecem lub kaloryferem z kubkiem dobrej herbaty i czytają wspomnienia podróżników z Afryki Środkowej. Kiedy nas dopada znienacka listopadowe zimno, pieczemy sobie drożdżaka. Ciasto może niezbyt wyrafinowane, ale pożywne, a w dodatku daje się doskonale pogodzić z każdą z powyższych opcji – smakuje znakomicie zarówno po długim biegu, ćwiczeniach w siłowni, jak i do książki o podróżach w tropiki.

REKLAMA
Nasz dzisiejszy drożdżak dodatkowo miał w sobie trochę kwaskowo-korzennych wiśni, które doskonale nadają charakteru słodkiemu drożdżowemu ciastu. Korzenne przyprawy nawiązywały więc do podróży w ciepłe kraje, zaś wiśnie przypominały nam smak minionego już niestety lata.
Składniki:
50 g drożdży świeżych
½ kg mąki
1/3 kostki masła
Szklanka rodzynek
5 żółtek jaj
Cukier waniliowy
Cukier trzcinowy
1 szklanka mleka
500 g drylowanych wiśni (mogą być mrożone)
Cukier waniliowy
Cukier trzcinowy
Cynamon, kardamon, zmielone godzinki, zmielony imbir – do smaku
Przygotowanie:
Jak zwykle, najpierw budzimy drożdże. Do miski wlewamy 1 szklankę ciepłego mleka, 2-3 łyżki cukru, odrobinę mąki oraz pokruszone drożdże i odstawiamy przykryte w ciepłym, ciemnym miejscu na ok. 30 min. Kiedy drożdże się już obudzą, wyrabiamy je z mąką, roztopionym (ale schłodzonym) masłem, cukrem waniliowym, rodzynkami oraz żółtkami jajek. Wyrabianie jest pracochłonne, więc można pomóc sobie mikserem. Dążymy do tego, aby uzyskać jednotą masę, która odchodzi od ręki a naciśnięta wykazuje się sprężystością. Wyrobione ciasto odstawiamy przykryte bawełnianą ściereczką w ciepłym, ciemnym miejscu na ok. 1.5 godz. do wyrośnięcia. Uwaga: ciasto powinno podwoić swoją objętość, więc miska powinna być odpowiednio duża.
Kiedy ciasto rośnie, wrzucamy wiśnie do rondla o grubym dnie i podgrzewamy. Doprawiamy do smaku cukrem waniliowym i przyprawami korzennymi (my dajemy po jednej łyżeczce cynamonu, imbiru i kardamonu oraz pół łyżeczki zmielonych goździków). Dusimy przez mniej więcej niż 10 minut na wolnym ogniu. Jeśli wiśnie wydają się nam ciągle zbyt cierpkie, można je dosłodzić cukrem trzcinowym.
Kiedy ciasto wyrośnie, formujemy z niego okrągły placek i wykładamy go do formy posmarowanej masłem i oprószonej mąką tak, aby jego brzegi wystawały poza formę. Na środek placka wykładamy wiśnie i zawijamy brzegi. Przy pomocy pędzelka smarujemy wierzch ciasta pianą z białek jajka i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury ok. 170 stopni. Pieczemy przez ok. 30-40 minut, aż ciasto wyrośnie i ładnie się zarumieni.