
Im bardziej szaro i chłodno, tym mocniej ciągnie nas do orientalnych smaków i zapachów. Może to taki rodzaj kulinarnej kompensaty? Może nasze kubki smakowe podświadomie szukają ucieczki przed mizerią listopada w piekące aromaty kurkumy, chilli, imbiru, kolendry i w słodycz kokosowego mleka? Dziwne te nasze kubki smakowe: z jednej strony chcą przypalać się chilli i otumaniać korzennymi przyprawami, z drugiej – tęsknią za słodyczą kokosa. Jest to z pewnością ciekawy przypadek do psychologicznej analizy, godny przynajmniej kilku odcinków serialu „Bez tajemnic”.
2 cebule
kawałek imbiru – 4 x 2 cm
4 ząbki czosnku
1 czerwona papryka słodka
1 duża puszka mleka kokosowego
Olej kokosowy – 3-4 łyżki
Kurkuma – 1 łyżeczka
Kumin – 1 łyżeczka
Posiekana, świeża kolendra -1 łyżka
Cynamon – 1 łyżeczka
Zielona papryczka chili – ½ łyżeczki (lub więcej, jeśli ktoś lubi bardzo ostre)
Pieprz, sól do smaku
