Dominik Baciagalupo jest kucharzem w małej, podupadającej osadzie Twisted River. Z powodu nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, musi uciekać przed zemstą niestabilnego psychicznie brutala. Wraz ze swym synem przemierzają Stany Zjednoczone w poszukiwaniu spokoju i normalnego życia. W jednym z miejsc, gdzie udaje im się osiąść i otworzyć restaurację zostają jednak wytropieni przez byłą wścibską sąsiadkę, a to tylko dlatego, że Dominik przyrządza niepowtarzalne ciasto na pizzę, której smak owa sąsiadka poznaje nawet po latach. Sekretem Dominika jest to, że zamiast na cukrze zaczyn drożdżowy robi na miodzie – tak przynajmniej twierdzi John Irving, autor powieści „Ostatnia noc w Twisted River”, której głównym bohaterem jest nasz kucharz.

REKLAMA
Irving z pewnością zasłużył sobie na poczesne miejsce pośród współczesnych amerykańskich pisarzy. Jego „Świat według Garpa” czy „Jednoroczna wdowa” to powieści pełne gorzkiego komizmu, który w zestawieniu z nieco powykrzywianą fantazją autora pozostawia czytelnika w dziwnej mieszance zdumienia i bezradności. Doceniając kunszt pisarski Irvinga, postanowiliśmy wypróbować przepis na ciasto do pizzy według Dominika Baciagalupo. Okazało się, że oprócz talentu pisarskiego, Irving ma całkiem niezłego kulinarnego nosa, bo ciasto na pizzę na miodzie ma faktycznie doskonały smak i niepowtarzalną chrupkość.
Nasza pizza, podobnie jak proza Irvinga była też trochę zakręcona, bo zamiast standardowego okrągłego placka upiekliśmy sobie calzone – czyli coś na kształt pieroga z ciasta do pizzy. Oprócz ciasta, sekretem dobrego calzone jest nadzienie, które podczas krojenie rozkosznie wylewa się na talerz, ujawniając cały swój wilgotny, zapieczony aromat. W naszym dzisiejszym calzone nadzieniem były pieczarki oraz mozzarella di bufala campana – czyli pyszny włoski ser mozzarella robiony w bawolego mleka we włoskim regionie Kampania. A wszystko to doprawione zostało naszym flagowym sosem pomidorowym. Pewnie Dominik Baciagalupo robił lepsze calzone, ale nasze wyszło też niczego sobie.

Składniki:
(4 średnie pierogi):
50 g. świeżych drożdży
Ok. ½ kg mąki pszennej
2 łyżki płynnego miodu
Sól gruboziarnista
Pieprz czarny, świeżo mielony
Szklanka przecieru pomidorowego
2 cebule
Tuzin średnich pieczarek
2 kule sera bufala – starte na tarce
2 ząbki czosnku
Odrobina tartego parmezanu
Oliwa
Świeża bazylia i świeże oregano – po jednej łyżce
Przygotowanie:
Ciasto:
Najpierw budzimy drożdże w kąpieli z ciepłej wody z rozpuszczonej w niej miodem i odrobiną mąki - zajmuje to ok. 30 min. Obudzone drożdże dodajemy do mąki wraz z trzema łyżkami oliwy i mieszamy. Dokładnie wyrabiamy ciasto do takiej konsystencji, aby sprężyście odchodziło od ręki. Odstawiamy ciasto w misce, przykryte szmatką w ciepłym miejscu na ok. 1 godz. 30 min., aby wyrosło. Wyrośnięte ciasto wykładamy na stolnicę, wyrabiamy raz jeszcze, a następnie dzielimy na 4 części. Każdą z części odkładamy jeszcze na 20 minut w ciepłym miejscu. Następnie rozwałkowujemy kawałki ciasta na mniej więcej okrągłe, cienkie placki, które lekko solimy, napełniamy farszem i zaklejamy, jak klasyczne (tyle, że bardzo duże) pierogi. Calzone pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni, aż ciasto się zarumieni – czyli ok. 15-20 minut.
Farsz:
Na rozgrzaną oliwę wrzucamy wyciśnięty czosnek i smażymy przez chwilę, ciągle mieszając. Dodajemy przecier pomidorowy i posiekane zioła. Redukujemy ogień i dusimy przez ok. 15 minut. Doprawiamy do smaku czarnym pieprzem i solą. Kiedy sos się dusi, grillujemy pociętą w talarki cebulę i podsmażamy na złoto pocięte w plasterki pieczarki. Farsz nakładamy na placki w następującej kolejności: 2-3 łyżki sosu pomidorowego, 2 łyżki startego sera bufala, trochę cebuli i pieczarek, a na koniec – odrobina parmezanu.