
Każdy, kto ma ochotę poczuć się jak Krzysztof Hołowczyc, powinien wybrać się do jakiegoś dużego supermarketu. Pośród piętrzących się promocyjnych wystawek i kłębiących się między nimi ludźmi z pełnymi wózkami trzeba lawirować prawie, jak między wydmami rajdu Dakar. Swoją drogą trochę to niezręczne, że kupując dwa czekoladowe mikołaje dostaje się aniołka (też z czekolady) gratis. Nie oczekujemy, że pracownicy marketingu firm cukierniczych w wolnych chwilach czytać będą traktat Pseudo Dionizego Areopagity „O hierarchii niebieskiej”, aby podejmować decyzje o swoich promocjach. Ale na zdrowy rozum aniołek, jako byt duchowy i nieśmiertelny, powinien mieć większą marketingową wartość niż mikołaj, który w najlepszym razie nawiązuje do pewnego biskupa, a w rzeczywistości kultury masowej jest zaledwie pociesznym, zarośniętym grubasem z reklamy pewnego gazowanego napoju.
½ kg drylowanych wiśni (mogą być mrożone)
300 ml syropu z wiśni
Szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu
Cukier trzcinowy do smaku
Agar lub żelatyna
200 ml serka mascarpone
2 łyżki tłustej kwaśnej śmietany
Odrobina startej, gorzkiej czekolady
1 łyżka koniaku
Cukier puder do smaku
