Choć żadne z nas ścisłe umysły, czasem jesteśmy trochę jak inżynier Mamoń z pamiętnego filmu Marka Piwowskiego: podoba nam się coś, co już dobrze znamy – „poprzez reminiscencję…”. Do tego wniosku doszliśmy zjadając dzisiaj resztki naszego ulubionego makowca, polanego cytrynowym lukrem i posypanego płatkami migdałów. Nasz makowiec głównie makiem stoi, bo zawsze staramy się go zrobić tak, aby masy makowej było jak najwięcej w stosunku do ciasta. Grozi to oczywiście ryzykiem, że niektóre kawałki makowca będą się rozpadać, ale jest to cena, którą zawsze jesteśmy gotowi zapłacić.

REKLAMA
Melodię do makowca mamy zwykle z okazji Wigilii, bo ciasto to zwykle ląduje na naszym świątecznym stole. Wystarczy, że stacje radiowe zaczną we wszystkich pasmach nadawać kolędy lub inną świąteczną muzykę, a nasze kubki smakowe zaczynają domagać się tego lepkiego, nieco chrzęszczącego smaku. W tym roku jednak nie wytrzymaliśmy i popełniliśmy mały makowcowi falstart. Cóż, na Wigilię trzeba będzie upiec go jeszcze raz.
Składniki:
(tak mniej więcej na dwa makowce)
Ciasto:
50 g drożdży świeżych
½ kg mąki
1/3 kostki masła
3 jajka + jedna żółtko
Cukier waniliowy
Cukier trzcinowy
1 szklanka mleka
Masa makowa:
200 g mielonego maku
200 ml mleka
1szklanka rodzynek
½szklanki migdałów
½ szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej
Kieliszek koniaku
Łyżka miodu
Kilka kropel oleju migdałowego
Cukier waniliowy do smaku
Polewa:
1 roztrzepane białko jajka
Starta skórka z 1 cytryny
Cukier puder
Płatki migdałów
Przygotowanie:
Najpierw budzimy drożdże – do miski wlewamy 1 szklankę ciepłego mleka, 3-4 łyżek cukru, odrobinę mąki oraz pokruszone drożdże i odstawiamy przykryte w ciepłym, ciemnym miejscu na ok. 30 min. Kiedy drożdże się już obudzą, wyrabiamy je z mąką, roztopionym (ale schłodzonym) masłem, cukrem waniliowym oraz żółtkami jajek. Wyrabianie jest pracochłonne, więc można pomóc sobie mikserem. Dążymy do tego, aby uzyskać jednotą masę, która odchodzi od ręki a naciśnięta wykazuje się sprężystością. Wyrobione ciasto odstawiamy przykryte bawełnianą ściereczką w ciepłym, ciemnym miejscu na ok. 1.5 godz. do wyrośnięcia. Uwaga: ciasto powinno podwoić swoją objętość, więc miska powinna być odpowiednio duża.
Zmielony mak wrzucamy do rozgrzanego mleka i doprowadzamy do wrzenia. Następnie redukujemy ogień i ciągle mieszając czekamy, aż mak wchłonie całe mleko. Pod sam koniec tego wchłaniania dodajemy rodzynki, posiekane migdały i skórkę pomarańczową. Po zdjęciu z ognia doprawiamy mak olejkiem migdałowym, miodem, koniakiem i cukrem waniliowym. Ilość cukru zależy właściwie od tego, jak słodki lubimy makowiec. Ale uwaga: rodzynki, miód i skórka pomarańczowa są słodkie same w sobie, więc warto najpierw masy popróbować.
Kiedy ciasto wyrośnie, rozwałkowujemy je na posypanej mąką stolnicy na prostokątny placek o grubości ok. 0,5 cm, na którym rozprowadzamy mak – co najmniej na taką samą grubość. Zawijamy placek wzdłuż dłuższego boku. Delikatnie przekładamy na blachę przykryta papierem do pieczenia, smarujemy pianą ubita z białek jajka i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do ok. 170 stopni. Po ok. 20-30 minutach ciasto powinno być już ładnie zarumienione i upieczone.
Rozcieramy cukier puder z ubitym białkiem jajka i startą skórką z cytryny, aż powstanie gęsta, jednorodna masa. Smarujemy nią przy pomocy pędzelka wystudzony makowiec, a następnie posypujemy go płatkami migdałów.