
Czasami spotykamy się z zupełnie bezpodstawną i krzywdząca krytyką, że niektóre nasze potrawy są zbyt ostre. „Znowu przepala trzewia” – rzucają nam w twarz niektórzy stołownicy, a w ich załzawionych oczach widać coś jakby na kształt niemego wyrzutu. To prawda, czasem ręka się człowiekowi rozpędzi i doda trochę za dużo papryki czy korzennych przypraw, ale żeby od razu taka fundamentalna krytyka. Poza tym mieszanie przypraw jest wyśmienitą zabawą i przypomina trochę pracę alchemika i artysty zarazem. Po długich i mozolnych poszukiwaniach optymalnego bilansu smakowego i koloru mieszanki, gdy powietrze w kuchni wiruje upojnie od korzennych zapachów, trudno tak po prostu powstrzymać rękę i nie dosypać jeszcze szczypty właśnie stworzonej palety nowych smaków. Cóż, artyści bywają niedoceniani.
1 łyżeczka czosnku w proszku
1 łyżeczka startego imbiru
1 łyżeczka starych goździków
1 i ½ łyżeczki startej gałki muszkatowej
1 łyżeczka zmielonego kminku
2 łyżeczki zmielonej kolendry
1 łyżeczka zmielonej kozieradki
1 łyżeczka świeżo mielonego czarnego pieprzu
1 łyżeczka kardamonu
1 łyżeczka chilli w proszku
1 łyżka czerwonej słodkiej papryki (dla koloru)
3 średnie czarne rzepy
1 opakowanie mieszanych kiełków
Garść orzechów arachidowych
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju kokosowego
Sól do smaku
