
Czasem leń nas ogarnia, leń kulinarny. Zamiast wymyślać skomplikowane, wykwintne potrawy, mamy ochotę na coś prostego, szybkiego i mało robotnego.
REKLAMA
Kiedy wracamy po ciężkim dniu do domu, najchętniej zjedlibyśmy coś przygotowanego przez kogoś innego, ewentualnie jakieś smaczne resztki z wczoraj. Jednak kiedy ani jedno, ani drugie nie jest możliwe, a leń kulinarny obejmuje nas swoimi ciężkimi, lepkimi mackami, wtedy robimy dania na szybko, ze składników, które podlecą nam pod rękę, bez specjalnego zastanawiania się na kompozycją i sposobem podania. Czasem efekty nie powalają na kolana, niekiedy jednak wychodzi z tych prób coś całkiem przyjemnego, co głód szybko nasyci, ale jednocześnie cieszy swoim smakiem na tyle, że danie takie staje się stałym elementem naszego menu.
Dzisiaj leniem kulinarnym porażeni, wykorzystaliśmy resztki ugotowanych ziemniaków, wędzone szprotki i marynowane w oliwie suszone pomidory. Do tego dodaliśmy trochę rozmarynu, polaliśmy to wszystko rozbitymi jajkami, posypaliśmy serem i włożyliśmy do piekarnika. Wyszło tego tyle, że zostanie na pewno na jutro, gdyby leń kulinarny nie chciał jeszcze odpuścić.
Składniki:
1 kg gotowanych ziemniaków
1 cebula
200 g wędzonych szprotek
Słoiczek marynowanych w oliwie, suszonych pomidorów
2 łyżki posiekanego, świeżego rozmarynu
8 jajek
150 g tartego żółtego sera
Olej
Sól i pieprz do smaku
1 cebula
200 g wędzonych szprotek
Słoiczek marynowanych w oliwie, suszonych pomidorów
2 łyżki posiekanego, świeżego rozmarynu
8 jajek
150 g tartego żółtego sera
Olej
Sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
Ziemniaki kroimy na plasterki i podsmażamy na oleju z posiekaną cebulą. Dodajemy pomidory, które wcześniej zmiksowaliśmy wraz z oliwą, w której się marynowały, oraz rozmaryn. Dokładnie mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem, a następnie wykładamy do brytfanki. Na ziemniaki wykładamy szprotki (warto uprzednio pozbyć się twardych części ryby: głowy, ogona). Zalewamy ubitymi jajkami i posypujemy żółtym serem. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez ok. 20 minut aż potrawa nabierze koloru złotego.
