Nasza specjalna wysłanniczka, rezolutna i w świecie obyta osóbka, niezmordowanie podróżuje po (na razie) europejskich miastach, podsyłając nam czasem najrozmaitsze kulinarne obserwacje. Niedawno los rzucił ją do naszego pięknego Krakowa, gdzie pomieszkuje na przepięknym Kazimierzu. Nic więc dziwnego, że podsyła nam najrozmaitsze pomysły inspirowane kuchnią żydowską. Ostatnio, uczestniczyła nawet w warsztatach organizowanych przez jedną z licznych żydowskich restauracji na Kazimierzu, gdzie uczyła się piec hamantasze czyli ciasteczka tradycyjnie pieczone na święto Purim, zwane również uszami Hamana.

REKLAMA
Święto Purim (po hebrajsku – losy) obchodzone jest przez Żydów na pamiątkę udaremnienia knowań okrutnego Hamana, wysokiego rangą dostojnika na dworze króla Ahaswera. Jak dowiadujemy się z Księgi Estery, którą mimo patyny czasu daje się czytać, jak dobrą powieść, Haman poczuł się urażony brakiem należnych mu ukłonów ze strony niejakiego Mardocheusza i postanowił srodze się zemścić, mordując nie tylko winnego owego despektu, ale także wszystkich jego pobratymców w wierze. (W dzisiejszych czasach wysokim rangą urzędnikom też lepiej nie podpadać, choć możemy się pocieszać, że ryzykujemy bardziej niespodziewaną wizytę skarbówki niż uzbrojonych siepaczy.) Szczęśliwie królewska żona, Estera, wstawiła się do swojego męża i w rezultacie Mardocheusz, a wraz nim zamieszkujący królestwo Żydzi, zostali ocaleni. Haman został zaś stracony wraz z rodziną, pozostając złowrogim memento dla wszystkich oficjeli, aby nigdy nie lekceważyć wpływów pierwszej damy.
Święto Purim obchodzone jest 14-tego dnia miesiąca Adar (czyli mniej więcej na przełomie naszego lutego i marca) i ma charakter karnawałowy. Towarzyszy mu często zwyczaj przebierania się przez mężczyzn w kostiumy kobiece, zaś przez kobiety – w męskie. Przebierańcy często noszą maski, zaś dzieci chodzą od domu do domu, odgrywając przedstawienie ilustrujące historię Estery i jej bohaterskiego wstawiennictwa. W święto to również wypada robić dobre uczynki i obdarowywać biednych. Purim ma także swój wymiar, by tak rzec, konsumpcyjny. Według religijnych nakazów w dzień ten trzeba pić alkohol tak długo, aż nie będzie można rozróżnić miedzy okrzykiem Arur Haman (niech będzie przeklęty Haman) i Baruch Mordechai (niech będzie błogosławiony Mordechaj). Nieco mniejsze wyzwanie dla wątroby stanowi natomiast zwyczaj jedzenia trójkątnych ciasteczek, które nazywa się uszami Hamana lub hatamantaszami.
Nadzienia do hamantaszy mogą być różne, najbardziej tradycyjne to masa makowa lub konfitura morelowa, ale współcześnie używa się też nadzienia na bazie nutelli lub gorzkiej czekolady. Smakosze kuchni żydowskiej twierdzą, że do wypełnienia hamanowych uszu można wykorzystać również nadzienia wytrawne – np. pieczony burak z serem kozim i tymiankiem albo konfiturę cebulową z serem feta. Nasza specjalna wysłanniczka twierdzi, że wszystkie wersje są pyszne i już nie możemy się doczekać, kiedy przyjedzie do domu, abyśmy mogli się o tym sami przekonać.
Składniki:
Ciasto:
½ kostki masła (100g)
3 szklanki mąki
2 jajka
½ szklanki cukru
opcjonalnie można dodać wanilię lub skórkę pomarańczową
Nadzienie makowe:
200 g mielonego maku
Skórka pomarańczowa – 2-3 łyżki
1 jajko
1 łyżka masła
Garść rodzynek
Szczypta cynamonu
Kilka kropel aromatu waniliowego
Miód do smaku
Przygotowanie:
Zmielony mak wrzucamy do rozgrzanego mleka i doprowadzamy do wrzenia. Następnie redukujemy ogień i ciągle mieszając czekamy, aż mak wchłonie całe mleko. Pod sam koniec tego wchłaniania dodajemy rodzynki i skórkę pomarańczową, aromat waniliowy i miód. Na koniec, kiedy masa nieco przestygnie, mieszamy ją z roztrzepanym jajkiem.
Masło, mąkę, cukier i jajka łączymy w jednej sporej misce i ugniatamy z nich kruche ciasto (jeśli ciasto będzie za bardzo się lepić należy podsypać je mąką). Gotowe ciasto zawijamy w folię spożywczą i odstawiamy do lodówki na około godzinę. Po wyjęciu z lodówki ciasto rozwałkowujemy na grubość mniej więcej 3-4 milimetrów. Szklanką (najlepiej, aby była ona dość szeroka, wtedy łatwiej będzie stworzyć kształt hamantasza) wycinamy koła. Każde koło napełniamy nadzieniem (ok. jedna mała łyżeczka na jedno ciastko) i formujemy w kształt trójkąta. Hamantasze pieczemy w temperaturze 200 stopni przez około 20 minut – aż lekko zbrązowieją.