
Pewna przeurocza weganka poczęstowała nas swego czasu swoim pysznym, flagowym deserem – czekoladowym kremem. Ponieważ, jak wiadomo, weganie nie jadają produktów pochodzenia zwierzęcego, w tym także nabiału, wiedzieliśmy, że nie należy w smaku doszukiwać się jajek, śmietany, czy masła. Początkowo, jako źródło kremowej jedwabistości, obstawialiśmy awokado, z którego krem czekoladowy robimy czasem sami. Nasza gospodyni jednak stanowczo zaprzeczyła. Siedzieliśmy więc sobie na werandzie domku w stylu otwockim, wdzięcznie zagraconym najrozmaitszymi artefaktami burzliwych lat 60-tych, z wielkim portretem Jimmiego Hendrixa na ścianie, z kanapy coraz natarczywiej spychały nas trzy czarne koty, a my zachodziliśmy w głowę, z czego to nasza gospodyni robi takie pyszności.
3 łyżki kakao 100% (można trochę więcej lub mniej, wedle smaku)
Ok. 100 ml mleka migdałowego (dobrze nadaje się także mleko z orzechów nerkowca, ewentualnie mleko kokosowe, jeżeli do przybrania deseru używamy wiórków kokosowych)
Płatki migdałów do przybrania
Cukier – według nas nie jest potrzebny, ale jeżeli ktoś ma bardziej słodką rękę, może trochę dodać.
