Mieliśmy taki genialny plan, żeby na kilka dni pojechać do Krakowa. Pochodzić sobie po krakowskim rynku, zajrzeć na kawę do Jamy Michalikowej, potem na coś słodkiego do Europejskiej, wpaść na coś małego na Grodzką, poszwędać się po Kazimierzu i popróbować tamtejszych specjałów. W przerwach między smakowaniem, wypatrywaniem, podglądaniem i chłonięciem atmosfery miasta, planowaliśmy jakiś mały wypad do muzeum czy teatru. Jak to z genialnymi planami bywa, przyszło nam realizację tego zamysłu odłożyć. Nasza specjalna wysłanniczka pospieszyła nam jednak z odsieczą i przesłała mnóstwo pięknych zdjęć z wczorajszego wielkanocnego jarmarku na krakowskim rynku.

REKLAMA
Czego tam nie było! Stoły uginały się od lokalnych smakołyków, wielkanocne baranki i zające łypały okiem na przechodniów, na pisankach ział ogniem Smok Wawelski, a wielkanocne palmy były prawie tak wysokie, jak Sukiennice. Oglądając zdjęcia, prawie czuliśmy kręcący w nosie zapach wędzonki, mieszający się z ostrą wonią oscypka i słodkim aromatem świeżego chleba. Jeżeli za rok w Krakowie zorganizują podobny jarmark, przyjedziemy tym razem na pewno.
logo
logo
logo
logo
logo